niedziela, 8 lutego 2015

To dopiero początek.

Zaledwie tydzień temu powstał tekst o moim nieograniczonym szczęściu posiadania zdrowych dzieci. 7 dni temu przelałam na klawiaturę wszystkie emocje, które kryłam w sobie jako obserwator chorych dzieci i ich rodziców. Czy tekst kiedyś ujrzy światło dzienne? Zapewnie nie.
Wystarczył jeden dzień, żeby świat się dla mnie zatrzymał, jeden telefon z lekarską prośbą o przyjazd i rozmowę w sprawie wyników morfologii Frani. 
Jechałam trasą, którą znam niemal na pamieć, nie wiem jak dotarłam, wiem, że wmawiałam sobie, że to jedynie anemia, że lekarz idiota mnie nastraszył, że to nie jest tak jak wygląda jednocześnie wpuszczając w nawał myśli słowo 'białaczka'.
Dotarłam, stałam pod gabinetem obijając się o ściany, w środku doktor badała chłopca. Wyszedł w końcu z zadowolonymi z siebie rodzicami, z sercem na ramieniu otworzyłam drzwi. 
Płakałyśmy obydwie, 
'to może być przewlekła choroba onkologiczna' znowu wypierałam myśl o białaczce. Tej samej, która i tak zagościła w skierowaniu do szpitala.
 Wykonałam kilka najgorszych w życiu telefonów i spakowałam nasze rzeczy, pożegnałam Anielkę i zabrałam moje zdrowe, uśmiechnięte dziecko na izbę przyjęć. 
Lekarz długo nie zwlekał, poprosił nas z marszu, pomijając płaczącego noworodka. Tu czerwona lampka, jest źle, to na pewno pomyłka, jeszcze jedno badanie krwi i okaże się że badania są w normie. 
Na decyzję nie trzeba było długo czekać. Warszawa. Litewska. Czekają już na was. Szpital dziecięcy z jak twierdzą najlepszą hematologią na Mazowszu. 
Nerwy, niepewność, strach, to wszystko dawało mi siłę do działania. Jechałam przed siebie. Nagle przestało się liczyć wszystko to czym człowiek zaprząta sobie codzienne myśli.
Na Litewskiej faktycznie czekali, zrobili własną morfologię, zaplanowali biopsję szpiku. 
Czekaliśmy. Czekaliśmy znosząc cierpienie dziecka, dziecka swojego i tych cudzych. 
Przybrałam postawę zwycięscy, On chwilowo się poddał. 
Czekaliśmy na wyniki badań bez przerwy. Bez przerwy czekaliśmy na coś co dla każdego z nas było oczywiste, na wyniki które mogły się jedynie potwierdzić.
Doktor prowadząca, P. Profesor i my, nagle niepewne staje się pewne. Ostra białaczka limfoblastyczna. Nie słyszę, że śmiertelna, nie słyszę, że to nowotwór, koduje najważniejsze informacje odnośnie leczenia, dobre statystyki i wracam do Córki. Do tej malutkiej, pokręconej główki pełnej energii, śmiewającej i powtarzającej jak bardzo nas kocha. Wracam nauczyć Jej siły do walki, którą wygrany. Wracam przygotować ją na dwa ciężkie lata po których już nic nami nie zachwieje. 


Nasza historia jest prawdziwa, chociaż wolałabym kłamać.
Każdy wpis o chorobie mojego dziecka jest dla mnie formą terapii ale i nadzieją, że docenisz własne, piękne życie. 
Ta historia dotyczy także Ciebie.

53 komentarze:

  1. Pamietaj ze jestesmy z Wami...ze pomozemy jaktylko bedziemy mogli...wsparciem, myslami...Franka wygra!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, jesteśmy i będziemy z Wami zawsze. Myślimy codziennie, modlimy się i trzymamy kciuki. Wierzymy, że uda się i przyjdzie dzień, kiedy Franuszka będzie zdrowa, wygra z chorobą i wszystko będzie tak, jak powinno być.
    Przesyłamy Wam dużo energii, siły i tyyyyle buziaków :) Trzymajcie się dziewczyny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :* żeby nie było nam smutno marząc o domu skupiamy się na wyzdrowieniu, wtedy czas tu biegnie szybciej :)

      Usuń
  3. Sama jestem mamą 9 letniego chłopca a w drodze drugi dzidziuś. Bardzo ważne jest dla mnie zdrowie mojego synka. Przez ten pęd czasu, czasem nie doceniam tak bardzo tego co mam. Wasza historia budzi mnie! Wzrusza ogromnie. Będę ściskać mocno kciuki i będę czekać na wiadomości z uśmiechem od Was. Wieżę w to i w zdrowie ślicznej córeczki. Postawa bohaterka, to jest to. Marta.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znamy sie ,poznalam Cie kilka dni wczesniej przez Ewe ,ale i na mnie mozecie liczyc ,pomoge jak tylko bede mogla. Trzymajcie sie tam Dzielnie !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo Wam wspolczuje, duzo sil Wam życze!!! Musi byc dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, przetrwamy, a może w następną zimę znowu pójdziemy na sanki.

      Usuń
  6. Bedzie dobrze, musi być! Trzymamy kciuki za was z całych sił i przesyłamy tysiac uścisków i buziaków :* :*:*:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  7. Bedzie dobrze, musi być! Trzymamy kciuki za was z całych sił i przesyłamy tysiac uścisków i buziaków :* :*:*:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  8. nie wiem co napisać. łzy cisną się do oczu. bardzo w Was wierzę. wygracie. musicie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam was osobiście,ale często zaglądałam na Twojego bloga. Odkąd napisałaś o chorobie Frani nie mogę przestać o was myśleć, trzymam za was kciuki i wierze w szybki powrót do zdrowia. Mam córeczkę w wieku Frani, która namiętnie ogląda "Krainę lodu" przesyłamy dla was https://www.youtube.com/watch?v=5BSY_bsfIvk z pozytywnym przesłaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądamy i my, a mocy w nas nieskończenie wiele. Dzięki, że jesteś.

      Usuń
  10. Gdy patrze na Wasze zdjęcia widzę cudowne i radosne dzieci i nie mogę sobie nawet wyobrazić tego co czujesz teraz ... bardzo Wam współczuję i nie wyobrażam sobie innego scenariusza jak ten, że córcia szybko wyzdrowieje i już niebawem będziecie całą rodziną razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybko może nie, bo przed nami przynajmniej 2 lata walki ale scenariusz na pewno będzie z happy end'em :)
      Dziękujemy.

      Usuń
  11. modlę się za Was! jak czegoś potrzebujesz to daj znać!!!! jestem blisko <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem tylko marnym czytelnikiem i wiem, że się nie znamy ale przesyłam tyle pozytywnej energii ile dam radę. Ściskam mentalnie i zaciskam mocno kciuki za Waszą walkę bo na pewno dacie radę!

    OdpowiedzUsuń
  13. Będzie dobrze, musi być! Przesyłam dużo siły i wirtualnie ściskam Was dziewczyny ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzymam największe kciuki jakie kiedykolwiek wcześniej trzymałam za Franie i za Was rodziców . Dużo siły i dobrych wyników życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siła jest, wyniki też, więc dziękujemy i nie pozostaje nam nic innego jak wyzdrowieć ;)

      Usuń
  15. Trzymam największe kciuki jakie kiedykolwiek wcześniej trzymałam za Franie i życzę Wam dużo siły i dobrych wyników

    OdpowiedzUsuń
  16. DZIEWCZYNY dacie rade od kiedy o Was przeczytałam nie mogę przestać myśleć. ....pamiętaj też zevtovtrudny czas dla Anieli. ....mysicie wszyscy trzymać się razem i walczyć z całych sił. ....

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też o was myslę i o dzielnej Frani. Całusy i mnóstwo pozytywnej energii. Musi być dobrze.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja martwilam sie kiedy moja Maja przez trzy tygodnie sie smarkala...dowiedzialam sie dzis w Pinezce, przepraszam poczta pantoflowa nadal zywa, ale dopytywalysmy o Was bo Maja bardzo chciala zatanczyc z Frania, i zmrozila mnie ta wiadomosc. Teraz siedze przeczytalam Twoj wpis i siedze i rycze. Boze daj Ci sile to wytrwac, bo musisz byc silna za cala Wasza czworke, wiem ze czasem to wlasnie Matka Polka musi byc tym najsilniejszym filarem, a ze bedzie dobrze to oczywiste😊
    Kiedys jadac z Maja samochodem snula juz wizje wiosny i piaskownicy w ogrodku i hustawki i zjezdzalni i jej przyjaciol Adasia,Frani,Zuzi...tak mala glowka a juz chce miec swoje zycie towarzyskie, wiec do wiosny i do nowego poczatku, czekamy na Was w Pinezce a i do naszego ogrodka chetnie zapraszamy.
    Jesli pomoc w jakiejkolwiek formie bedzie Ci potrzebna mozemy pomoc, pozdrawiamy goraco i badzcie dzielne Dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, żebyś wiedziała ile razy Franka dopytywała o Maję. Jak tylko przejdziemy leczenie i okres izolacji wrócimy do towarzystwa. Kto wie ile ta pinezkowa przyjaźń jest w stanie przetrwać :) Ściskamy dziewczyny

      Usuń
    2. Maja ostatnio znowu pytala do jakiego lekarza pojechala Frania, jakim pociagiem pojechala, a to jakie lekarstwo mozemy jej dac aby wyzdrowiala, wiec tlumacze jej ze Frani potrzebne jest teraz mnostwo usmiechu i ze mozemy jej przeslac przez telefon buzke. A ona na to ze dobrze, to ta buzka bedzie lekarstwem dla Frani. Dotrzymuje slowa udostepniam mojej corce telefon aby napisala wiadomosc dla Frani 😏🎆🌃🌈🌙🍒🍎❤

      Usuń
  19. Przed Wami długa droga ale jestem pewna, że nic juz Was potem nie złamie. Franka wyzdrowieje, wiem to, a najważniejsze, że Wy to wiecie i nastawiacie się na sukces. Będzie trudno, bo obie maleńkie ale dacie radę. Jestem cały czas myślami z Wami i ściskam mocno :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj długa i bolesna ale to nic przy długim i pięknym życiu jakie nas później czeka. Dziękujemy, że jesteś :*

      Usuń
  20. i my jesteśmy z Wami myślami, dużo sił, dużo zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  21. Zawsze wchodzę na Twojego bloga z nadzieją,że zobaczę piękne zdjęcia, ślicznych, beztroskich dzieci. Te obrazki mają w sobie czar. Choć Wasza historia na oddziale się dopiero zaczyna,wiedz,że sobie poradzisz. Frania (to będzie imię mojej kolejnej córki jeśli się kiedyś pojawi na świecie-jest przecudne!) da sobie radę lepiej niż myślicie. "On" też dojdzie do siebie,choć pewnie myśl, że nie może nic zrobić dla swojej małej królewny,która walczy z groźnym Wrogiem jest trudniejsza do przetrawienia niż dla Ciebie. Pamiętajcie-najważniejsze to być blisko Frani i duuużo się uśmiechać,choć to pewnie bardzo trudne, trudniejsze niż walka na miecze z zielonym smokiem...Tak więc,niech moc będzie z Panną Franciszką i całą resztą brygady domowej. Buziaki od Martyny i Zosi z Rzeszowa :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Będzie dobrze, trzymam kciuki i życzę zdrowia. A

    OdpowiedzUsuń
  23. Dowiedziałam się nie dawno i wciąż nie mogę przestać o Was myśleć. Patrzę na Wiki i w każdej sekundzie jedyne, o co się modlę to, żeby była zdrowa i bezpieczna. Tak jak i my, by być przy niej... Kurczę, wszystko inne tak bardzo nic nie znaczy. Podziwiam Cię, życzę nieustającej siły i wierzę, całym sercem wierzę, że wygracie te walkę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Lenka ma już 10 lat !!!!!! jej historia dla motywacji :) chociaż jak widzę franusiowa mama bardzo zmotywowana i tak trzymaj!!!!!

    http://dlalenki.blogspot.com/

    pozdrowienia i całusy dla dziewczyn

    OdpowiedzUsuń
  25. Ciekawy blog! Ja dopiero rozpoczęłam moją przygodę z prowadzeniem bloga, a za kilka tygodni rozpocznę przygodę z macierzyństwem :) Zapraszam do mnie: http://malenaaa9192.blogspot.com/ - ŚWIAT MŁODEJ MAMY!

    OdpowiedzUsuń
  26. Trafiłam tu dwa dni temu dzięki insta, zobaczyłam prośbę o 1% dla Frani który już przekazaliśmy... i zamarłam na sekundę. Nagle wszystko przestało być ważne, stanęłam nad łóżeczkami moich chłopaków i nagle padłam na kolana koło tego małego łóżeczka i ryczałam jak dziecko bo kilka dni wcześniej odebrałam "dobre wyniki" rutynowych badań (nasza doktor jest ponadprzeciętna - dzwoni do upadłego z przypomnieniem o kontroli wyników, szczepieniach, bilansach) Jeden wpis, jedno zdjęcie wystarczyło żebym rano pozwoliła zalać pół domu wodą, umazać gres pastą do zębów, a na śniadanie zjeść nutellę łyżeczką i popić mlekiem - bo po prostu miał na to ochotę. A ja odpuściłam, odkreciłaś mój zawór, Franka otworzyła mi oczy na życie, na małe rzeczy Zaczęłam doceniać, dawać chłopcom radość z tych mokrych podłóg Trzymam za Was kciuki najmocniej pod słońcem :) Mamy do Was godzinkę drogi, wiemy gdzie to zapomniane miasto :) Trzymajcie się mocarno Siłaczki!

    OdpowiedzUsuń
  27. Trzymamy mocno kciuki za Was. Mocno! !!

    OdpowiedzUsuń
  28. Czytam i łzy mi lecą jak grochy... Za każdym razem gdy natrafię na podobną historię zastanawiam się dlaczego akurat takie małe dziecko.?! Przecież ono powinno w piaskownicy się bawić, rowerem jeździć, po parku biegać... Przecież nic złego nikomu nie zrobiło...! Dlaczego więc... ?
    Też jestem mamą i jak każda inna kocham swoje dziecko bezgranicznie i pragne dla niego jak najlepiej... Trzymam za Was kciuki, żebyście mogli stawiać czoła temu co niesie jutro zdrowi i szczesliwi, wszyscy razem, w domu....

    OdpowiedzUsuń
  29. Kochana i ja z Wami myślami jestem ..ale mam nadzieję,że o tym wiesz ..

    OdpowiedzUsuń
  30. Trzymam za Was kciuki tak mocno jak się tylko da... i przecieram łzy... Trzymajcie się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  31. Życzę Wam wszystkiego dobrego, dużo zdrowia i sił. Moja córka zmaga się z rakiem skóry, niezłośliwym, ale ile było przy tym strachu, wizyt u onkologa wiemy tylko my...

    OdpowiedzUsuń
  32. Jasna cholera!!!!
    czytałam Cie wczesniej, ale ten wpis mi przemknal niezauważony. Wiedziałam, że Frania jest na cos chora, ale nie chciałam wiedzieć, że jest tak chora!
    Mam 30 lat, czteroletnią córkę i 1 Aniolka w niebie. Od roku leczę sie z boreliozy. U córki jest podejrzenie... Diagnoza jak piorun zostawiła zgliszcza.
    Często krzyczę na Moją uśmiechniętą Dziewczynkę. Cholernie mnie Twoja historia poruszyła Kobieto, wiesz?!? Leżę obok Córki i ryczę jak bóbr...
    Słowa, słowa, słowa- co to Cie obchodzi jak jestes Tam z Nimi, jak walczycie o każdą chwilę, jak codziennie jestes silna, choć sił juz nie Masz. Jak resztkami sił uśmiechasz sie, a gniew rozrywa Ci serce... Jak pertraktujesz z Bogiem, żeby zabrał Ciebie a Ją oszczędził...
    Cholernie Ci współczuje!!!
    Ja, ta stara krzyczaco szarpiaca 30-latka nie chce juz sie leczyć, dosyć mam codziennych antybiotyków, to jest jednak nic, bo Wy macie wlasnie egzamin życia. Najtrudniejszy jaki moze byc. Bo co moze byc trudniejsze niż widok C ierpienia Naszych dzieci???
    I nic co napiszemy Cię teraz nie ukoi, bo przeżywasz tragedię. Nikt, Kto nie doświadczył podobnej nie ma pojęcia co czujecie. Nie wiemy co Wam pisać. Czego potrzebujecie. Jedynie z uprzejmości i społecznego współczucia płynie próba otuchy i ukojenia serca.
    Łączę się w bólu, wierzę, że Frania jest silną dziewczynką i zawsze bedzie z Nami!
    Wierzę, że jeśli nie lekarze, których za swoją chorobę nienawidzę, to moze metody alternatywne pomogą? Wierzę, niemożliwe stanie się możliwe. Że bedziemy mieć zdrowe dzieci.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za słów kilka... albo jedno chociaż :)