poniedziałek, 10 listopada 2014

"... więc główkę złóż, oczęta zmruż, opowiem Ci bajeczkę."

Jest coś magicznego w kołysankach dla dzieci.
Coś tak magicznego, że pomaga nam przetrwać wieczory z ząbkowaniem.
I to niebo z fartuszkiem pełnym gwiazd uśmierza ból razem z bujaniem w matki ramionach.
Albo głos Seweryna Krajewskiego śpiewającego dla okruszka tak pięknie jak tylko kochający ojciec potrafi.
Opowieść o tym jak był sobie król, był sobie paź i była też królewna nucę zdecydowanie najczęściej. Pomyśleć, że całe dzieciństwo bałam się tej melodii i nostalgicznego tekstu, aż zrozumiałam... na starość, dzięki Grochowskiej w Południe-Północ, gdzie jako upadła dziewczyna śpiewa ją umierającemu chłopakowi.
I celebrujemy te babcine kołysanki, odkurzając wszystkie przedszkolne zwrotki.
Nie ważne, czy ładnie, czy bardziej mrucząc byleby powieki opadły do spokojnego dobranoc.








5 komentarzy:

  1. rozbraja mnie jak Lu prosi "mama zaśpiewaj kułysankę"
    a ja mam taki głos, że z pewnością by nie zasnęła...
    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na nasze kołysanki, nasze ząbkowanie i nieprzespane noce... <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mimo, że głosu pięknego nie mam ;D śpiewam prawie codziennie Sofie kołysanki do snu....ona je tak uwielbia ...

    OdpowiedzUsuń
  4. To też moja ulubiona i tak samo przemruczana momentami bo mi niektóre końcówki przez usta przejść nie chciały juz wtedy, kiedy Hania tycia była ;)
    Długo Was nie było, zdążyłam się stęsknić :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tu zaglądam i czekam na nowe...
    U nas to taki mix na kołysanie... Imany 'You will never know' i... 'Czerwone jabłuszko'. O mamo! Nawet największy płacz ukoi jabłuszko. I nawet, jak już głosu mi brakuje to mrucze... Działa :)

    Co nowego u was się tworzy? Poza ząbkami oczywiście;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za słów kilka... albo jedno chociaż :)