poniedziałek, 7 lipca 2014

Part 2/ ... o wypoczynku w kadrach zamkniętym.

Mam wrażenie, że dzięki tym wyjazdom tak wiele się nauczyła i odwagi mnóstwo nabrała...
,że żadne książki oglądane, opowiadane i czytane nie nauczyły tak wielu słów i znaczeń jak wakacyjne przemierzanie.

A tu,
czekając na  kolejne w deszczu i słońcu wycieczki wspominam kadrami.



M


















11 komentarzy:

  1. A ja sobie nadal planuję... :) Pięknie zdjęcia z plaży :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba masz rację, bo najwięcej dzieci uczą się nie słuchając ale doświadczając i wcale nie trzeba worka kasy na Tunezję. Czasem wystarczy pomysł, lupa, biedronka, kaszubski piach w butach. Zdjęcia piękne jak zawsze :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lupa i biedronka? To byłby szał :)

      Usuń
  3. Pati napiszę to kolejny raz- są urocze!:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia i zgadzam się z tobą, że dzieci najwięcej uczą się słuchając i poznając nowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, słownik Franki wzbogaca się zawsze wtedy gdy dużo się dzieje :)

      Usuń
  5. Piękne kadry... Ach!
    Franusha w moim ulubionym franushowym sweterku:) Słodziak!
    Zabawa i plener to najlepsi 'nauczyciele' dla dziecka:) Swoboda poznawania, dotykanie, sprawdzanie i te wszystkie cuda na zywo.
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten sweter jedyny się ostał, bo Franuszka upaćkała wszystkie ubrania i matka prała i prała... o takie moje wakacje :) Na szczęście uśmiech dzieci wynagradza, sama wiesz najlepiej :)

      Usuń
  6. przegapiłam post z pięknym fotkami <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za słów kilka... albo jedno chociaż :)