środa, 2 kwietnia 2014

We włosach piasek.























Piasek z włosów wysypuję po kolejnej wizycie w piaskownicy... odmładza mnie to znacznie.
Jej włosów rozczesać nie mogę, grzebień staje, Ona krzyczy, "umyjemy wieczorem" mówię.
Na obiad kalafiorowa, obydwie lubimy z podwójną porcją mięciutkich ziemniaków, -zjadła.
Od czego zacząć ? Lalki kroić, prać, zmywać, wierszyki poczytać ? A może rozsiąść się wygodnie na kanapie i zostawić wszystko na potem ?
Kostki oglądam, ciągle nie puchną, wstaję więc i zaczynam od podlewania Jego ziółek, żeby nie krzyczał, kiedy wróci w weekend, że wiórki.
Telefon obok wierci się bez przerwy, maile, zaległości w telefonach, znowu zapomniałam odpisać, przesyłki nie odebrałam- dzwonię, nie odeślą, jutro odbiorę.
Kupiłam kalendarz! Leży czysty, a ja wciąż zapominam, ciągle przepraszam. 
Obowiązków mam za mało i śpię zbyt długo, żeby narzekać.
I od razu lepiej.


20 komentarzy:

  1. łaaaaaaaa! Feanka w tym kubraczku wygląda obłędnie! pasuje jej czerwony <3
    zdj brzucha z boku czaderskie aż mojego zawołam aby zobaczył ;)
    etap piaskownicowego piachu we włosach dopiero przed nami, ale dziś zaliczyła biegi i glebę po kałużach ( które sama zrobiła, rozpracowała jak odkręcić szlauch ) no i taki sposobem, lądując twarzą i czubkiem głowy w wodzie dorobiła się pierwszej ziemi we włosach ;) ale była tak mokra i brudna, że na potem odłożyć się nie dało :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię Twoje opowieści o Lusiowych pomysłach... I jak tu się dziwić, że Ona ciągle uśmiechnięta :)

      Usuń
  2. Taki 'nasz' ten tekst. W naszym klimacie i tak dobrze wszystko znane.
    Jak Franusia w nowym łóżku? My już zdecydowani byliśmy na drewniane, ale chyba jednak to będzie:)

    I brzucho znowu widać! Chudzino ty :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Franek nawet czasem sypia w nowym łóżku, w dzień w nim leży i odpoczywa jak się zmęczy. Starego nawet nie zauważa, a ja jestem bardzo zadowolona i polecam :)
      Chudzino? Kto to mówi? Mnie żadne majtki na tyłek już nie wchodzą! O! ;)

      Usuń
  3. Ostatnie zdjęcie przed tekstem cudowne. <3Wciąż nie widzę brzucha! ;):*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzuch OGROMNY! Ten frankowy był jego połową :)

      Usuń
  4. Odkładanie na potem jest czasem potrzebne...zdjęcia brzuszkowe...i Frankowe czerwoności KOCHAM:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dzisiaj najbardziej kocham tą pogodę i kciuki trzymam za taką w weekend :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Harmonia przy dzieciach bez ciszy i spokoju... a jednak :)

      Usuń
  6. Mogłabym jeść was łyżkami ;)
    Frankę w czerwonym i uśmiechnięty brzusio uwielbiam ;D

    U nas piasek we włosach i butach to codzienność, którą bezgranicznie uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ten piasek to taki cudowny powrót do dzieciństwa :)

      Usuń
  7. Powiem Ci, że takie dni jak ten sfotografowany zarówno Franka jak i Anielka pewnie kochają. I śpij, śpij ile wlezie. Zapasy rób ze spania jeśli się da, bo pewnie Ci się niedługo przydadzą ;)
    Ps. Pięknie rośniecie-wszystkie trzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to już wolałabym nie rosnąć, bo szpilek przy własnym facecie nie mogę włożyć ;)
      A spać będę na zaś w takim razie ;)

      Usuń
  8. Ile razy wchodzę na twojego bloga to zakochuję się na nowo :)
    Ten spokój, sielanka, kędziorki Frani, twoje wyczucie stylu i łapania chwil - I love it! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja podzielam tą miłość w Waszą stronę najbardziej zakręcona Matko blogosfery ;)

      Usuń
  9. Po prostu cudną masz córcię! :-) Z jednej strony już taka "dorosła", z drugiej ten smoczek w buzi!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chyba dlatego nam się z tym smoczkiem tak trudno rozstać, że dzieciowość odejdzie ;)

      Usuń

Dziękujemy za słów kilka... albo jedno chociaż :)