poniedziałek, 10 lutego 2014

są takie dni...

Są takie dni, kiedy ze mną za łapkę na czwarte piętro pnie się dzielnie i nawet gdy światło zgaśnie, a ja biegnę je zapalić, na kolanach, bo bezpieczniej stopnie pokonuje. 
Są dni dumy największej, kiedy zjada pięknie wszystko co najzdrowsze i na jabłka palcem pokazuje. 
Jest i tak, że lalkę pod nos mi przystawia i koc za sobą ciągnie, żeby nogi bobasowe zawinąć, po czym kładzie go w łóżeczku, tuli i całuje niczym najukochańsza mama. 

Innym razem, kiedy powieki opadają mi na zmianę, a zegar prawie północ wybija rozbiera się bez przerwy do naga, piżamę chowając i śmiejąc się z miny matczynej, nietęgiej. A gdy idę do łazienki, słyszę małe stópki tuż za sobą, które zanim się obejrzę wdeptują w podłogę szampon z łazienkowej półki. 
Bywa tak, że ściany malowane czyszczę w dzień kilka razy i fragmenty tapety próbuję poskładać z puzzli wyrwanych.

Są takie dni, kiedy walczę z poczuciem winy, że energia Ją rozpiera, bo w domu musi ze mną,  jak za karę...
Gdy muszę plecami do Niej usiąść na chwil parę, paręnaście w ciągu dnia, żeby skończyć te dorosłe zobowiązania. 

I gdy kładę ją na łóżku, zamykam drzwi i czekam aż przestanę być potwornie na Nią zła... a właściwie czekam na "mamma" tym pięknym, niskim, dziecięcym głosem wypowiedziane, żeby cały żal mógł sobie iść gdzieś... w zapomnienie. 

Bo wszystko ma swoje granice, Jej dobroć i moja cierpliwość tylko miłość nam się nigdy nie kończy ;)



18 komentarzy:

  1. ostatnie zdanie - <3
    uwielbiam Cię czytać!!!
    cudny koczek u eF
    i BTW super grafika ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny post. Nie w tym nawet rzecz, że słowa piękne ale piękny bo prawdziwy. Taka ta nasza matczyna codzienność już jest, że i złość i płacz jej towarzyszą wiele razy. Jednak najwięcj, jednak, najmocniej, jednak wszędzie i zawsze to kochanie wszystko wynagradza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudnie napisane zdjęcia super

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie... Frania cudna i jak urosła:) Koczek uroczy!
    Już pisałam nie raz, że waszą miłość widać na zdjęciach.

    OdpowiedzUsuń
  5. I nic więcej dodawać nie trzeba..każda matka Cię doskonale rozumie...
    PS. my nie długo chyba się na trzecie wdrapywać będziemy...mam taką cichą nadzieję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to już się nie mogę z Tobą doczekać i kciuki trzymam :)
      powiem Ci, że nasza wyprowadzka dała mi tak wiele i poprawiła wszelakie kontakty, że to najlepsze co ostatnio zrobiliśmy :)

      Usuń
  6. I co tu więcej dodać.. doskonale cię rozumiem ;)
    Piękny koczek u Franki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubie Cie czytac, za ostatnie zdanie jeszcze bardziej!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj wiem o czym mówisz :)))) sił czasem brak..... i ręce opadają ale wystarczy jedno "mamuniu" i wszystko mija. Miłość najsilniejsza jest ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. I to najważniejsze- że miłość nigdy się nie kończy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Obie macie wiele cierpliwości, spędzając ten czas w domu. Piękny jest ten wpis.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej tak kukam na twojego bloga i czasem sie czuję jakbym o sobie czytała:> Dzieci nasze chyba z tego samego miesiąca, mieszkanie na 4 pietrze bez windy, maż na wyjeździe ( swego już 2 miesiące nie widziałam), tylko ciąża sie nie zgadza:> Miala być, ale do pracy musiałam wracać. Trzymam kciuki za was i zdrówka życze:>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli, że dzielimy los słomianej wdowy ;)

      Usuń
  12. Ostatnie zdanie to kwintesencja bycia mamą <3

    Zapraszamy w nasze skromne progi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochane chwilę nas tu u Was nie było.. i taki piękny wpis na dzień dobry :) Najwspanialsze uczucie być szczęśliwą mamą :) Frania ślicznotka rośnie:)

    Zaglądniecie czasem do Nas :)

    Pozdrowienia :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie można się nie zgodzić. Kwintesencja. Zapraszam z rewizytą do mnie na http://mysweetdreaminghome.blogspot.com/.
    Aktualnie pracuję nad tiulowymi pomponami.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za słów kilka... albo jedno chociaż :)