czwartek, 20 lutego 2014

Dorosłość, która przyszła wraz z nimi.

Drapie się po brzuchu swym wielkim i wracam do początków. Przygotowuję się na nowe po raz drugi, więc już nie takie nowe, chociaż tylu rzeczy nie pamiętam, tyle już zapomniał, wszystkiego przecież nie doświadczyłam.
Wtedy miałam jakieś siedem miesięcy na przygotowanie się aby wejść w dorosłość. 
Bo jak inaczej nazwać odpowiedzialność za nowe życie, w każdym tego aspekcie. Żadna matura, studia, żadne samodzielne mieszkanie, praca i dbałość o siebie samego, kota, czy stado papużek nie nauczy nas bycia matką, rodzicem. Nic nie da nam wiedzy na temat bycia wszystkim co niezbędne dla zupełnie zależnej od nas istoty, naszej istoty.
Włącza się zatem wraz z pojawieniem się na świecie części nas samych czerwona lampka, migająca jaskrawym światłem z tyłu głowy. Nie zapomnisz, nie dasz rady, nawet przez sen czuwasz i chociaż na początku sprawa to męcząca to z czasem to ciągłe spięcie, bycie w pracy, odpowiedzialność i dorosłość, powszednieją i przestają uwierać.
Przestajesz tęsknić za tym co nie jest już na wyciągnięcie ręki i przewartościowujesz cały, swój świat. Cieszysz się z tego co tu i teraz i marzysz, żeby lampka z tyłu głowy nie zgasła, aby być ciągle potrzebnym. Wpadasz na pomysł powiększenia rodziny, kalkulujesz koszty, możliwości i całą masę różnych spraw organizacyjno-lokalowych, ale już nie kwestię przymusowej dorosłości, braku wolności i ograniczeń, bo tęsknota za tymi odchodzi na daleki plan razem z pierwszym krzykiem naszego dziecka.







24 komentarze:

  1. Pięknie napisane..ale na tę chwilę ciężko mi wyobrazić sobie dwójkę dzieci w naszym domu. Chyba, że to drugie było by cichutkie, niewymagające ciągłego towarzystwa mamy i śpiące w nocy i choć godzinkę w dzień;) bo na dwójkę takich temperamentnych jak Laura nie mam mocy, bo miłości na pewno by wystarczyło;)Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie mogę się tylko zastanawiać jak to będzie i mieć nadzieje, że jak Franka będzie chodzić po meblach to obiad będzie już gotowy, a Aniela będzie spać ;)

      Usuń
  2. Dokładnie jest tak jak piszesz:))))
    Posiadówka w tipi <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna Frania...Z drugim dzieckiem jest łatwiej, intuicyjniej, bez spięcia, mniej nerwowo. I mimo, że wydaje się że się zapomniało sporo, to szybko się przypomina jakoś tak, samo z siebie...:))) dużo siły, zdrówka i samych słonecznych dni życzę Waszej całej czwórce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki. Na pewno jest tak jak piszesz chociaż słowo noworodak zawsze mnie lekko spina ;)

      Usuń
  4. zazdroszczę Ci troszkę:)
    czyżby tipi by Patuhall ?! :D cudo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czego zazdrościć, jestem pewna, że do Lu też niebawem ktoś dołączy :)
      Tipi faktycznie wyprodukowałam własnymi rękami ;)

      Usuń
    2. plany były coś ( kogoś ) przyszpuncić w lipcu
      ale w końcu odkładamy ze 2 lata, bo studia muszę zacząć..
      z jednej strony się cieszę, ale z drugie chcę już drugie!!!
      -
      gratulejszyns, talent to Ty mamuśka masz niezły <3

      Usuń
    3. A bo czasem najlepiej jest nie planować. Ja Frankę urodziłam na ostatnim roku i zaraz potem wymyśliłam sobie nową szkołę, którą kończę w czerwcu, więc jak będziemy już we 4. Wcale, a wcale mi to nie przeszkadza... Chociaż jak przypomnę sobie jak to było z 2tygodniową Franką, podróżami do Warszawy i pobudkami o 3 rano, bo nakarmić i na pociąg to wydaje się być ciężkie... nie było :) ale nie namawiam :)

      Usuń
  5. Pięknie napisane :D choć u nas taki obrazek nie będzie miał miejsca (świadoma decyzja) :D

    Piękna Frania i tipi cudne zapewne wyszło z pod Twoich rąk :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę tego zdecydowania w podejmowaniu świadomych decyzji, bo coś mi się wydaje, że mnie zawsze będzie mało ;)

      Usuń
  6. A czy możesz napisac gdzie mozna kupic taki piekny materiał w gwiazdki? Śliczne tipi i sliczne dziecko:>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdradzam :)
      http://m.allegro.pl/100-bawelna-gwiazdki-zlote-na-ecru-i3989545622.html


      Usuń
  7. Nie mialam jeszcze okazji Ci pogratulowac:) Tez czasem zastanawiam sie czy bede kiedys pamietac jak to bylo z takim malenstwem:)
    GRATULACJE :)
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie. Tfu tfu... i nie zapeszam ;)
      Trema przed dzieciaczkiem jest zawsze a potem wszystko przychodzi naturalnie... instynkty ;)

      Usuń
  8. Jakoś mi tak blisko do tego wszystkiego, co piszesz. U mnie te same dylematy, kiedy Hania miała przyjść na świat, chociaż byłam starsza, miałam ukończone studia, pracowałam...nic to, tak samo człowiek się bał i tak samo boi się teraz.
    Pięknie Wam w tym tipi <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co Ty z tym wiekiem? Młoda byłaś i jesteś nadal! Daleko nam do "łamania w kościach" ;)
      A praca... teraz doceniam to, że dzięki posiadaniu dobrej roboty człowiek się boi mniej. Ja mam te wszystkie przywileje urlopów macierzyńskich, wychowawczych i innych l4 i daje mi to dużo spokoju ;)

      Usuń
  9. Bardzo fajnie napisane :)
    Nie wiem, jak to jest...ale z dwójką łatwiej:) Przynajmniej mi było. Mimo różnych zdarzeń...
    Szybko się 'przypomina', co i jak. Mniej stresu i więcej luzu.

    Franu w tipi cudna. A w kubasie to co tam za słodkości zrobiłyście?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, chociaż Ty w tej kwestii jesteś znacznie bardziej doświadczona :)
      A zjadamy masę kalorii, kako z piankami dla Matki, a Franczeska budyniem waniliowym pyszczek brudzi :)

      Usuń
  10. Ujmujący wpis. A na końcu ciążowe apetyty czy dzieło kreatywnego dziecka? :)
    http://mysweetdreaminghome.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) apetyt. Dzieło dziecka to naklejkowa kompozycja na moim kalendarzu :)

      Usuń
    2. Podziwiam... tez sama "siedze" z corka,w domu,na wsi(spokojnie trzodki nie mamy,wiecc tylko Zuze,2 psy i kota musze ogarnac). I boje sie ciazy,bo juz nie daje rady bawic sie,sprzatac,gotowac i jeszcze na spacer wyjsc jefnoczesnie,wiec podziwiam Cie o NadKobieto jak cholera i pytam sie kiedy Ty te 'inne' rzeczy wszystkie robisz??? I kiedy sypiasz??
      Radom w cholere daleko ode mnie i nie siegne reka,ale przez kabelek netowy Cie usciskuje,tule i przytulam. Dzielna badz Ty Droga P. Aha,ja tez slysze od Swojego prawie meza "sama chcialas..." no witki opadaja,a sam jak 2 godz.z Mala zostaje to jek i sapanie po powrocie slysze,ze "jak on sie naczyl,ze na kanapie polezec teraz musi..."
      Sliczna cora. Pozdrawiam :)

      Usuń

Dziękujemy za słów kilka... albo jedno chociaż :)