wtorek, 26 listopada 2013

List do Mikołaja

Wszyscy niemal ulegli szałowi gadżeto-zastawieniom na prezenty mikołajowe. Sama pochwalę się naszym pomysłem na to co pod poduszką naszego dziecka znaleźć się powinno.
Kiedy jeszcze byłam maluchem nauczono mnie, że wielką, prezentową fetę mamy w Wigilię pod choinkę, Mikołajki są bardziej symboliczne ale na tyle przyjemne, żeby wyczekiwać tego w saniach Brodacza. Logikę tą przenoszę na życie obecne i zwyczaje w naszym domu. W tym roku największym ale nieoficjalnym prezentem jest własny, przez chwilę tylko Jej, pokój. Jeszcze tylko kilka godzin matki przy maszynie, jedna mała tapeta i będziemy się chwalić efektami
...ale nie o tym.
Były pomysły na laptopy, kierownice co w gościach się podobały ale matka mówi dość. Mam dość worków zabawek ciągle nowych i ciągle po brzegi wypełnianych. Ciężko jest znaleźć coś co połączy logiczne myślenie rodzica i uciechę malucha. 
Franka nie umie jeszcze czytać, więc korzystam i piszę o naszych wyborach prezentowych na za te niespełna 2 tygodnie. Rzecz jasna przedyskutowanych z elfami, Brodaczem i reniferem z Laponii.

Szłam w pewną sobotę na zajęcia mijając po drodze witryny księgarni. Radom jest miastem, które cieszy się kilkoma takimi miejscami z tradycją, zatrudniającymi od lat 40 te same twarze, od drzwi pachnie książkami, nie kawą jak w empiku. Jedna z wystaw poświęcona była książkom dla dzieci, nie tymi lansowanymi przez czołowe wydawnictwa, a zupełnie nowymi dla mnie tytułami, w większości nawiązującym do czerwono-zielonym Świąt. Nie mogłam wysiedzieć i doczekać się aż w drodze powrotnej zajrzę od środka. Długo wybierać nie musiałam, 1. Wierzcie w Mikołaja Lotty Olsson (40-50zł) to pozycja dla dziecka i rodzica w każdym wieku, cieszy czytelnika świetną treścią i obrazkiem. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że to thriller w wydaniu dla najmłodszych, bo traktuje o mało cukierkowych przedświątecznych wydarzeniach. Rozdziałów jest tyle, ażeby starczyło na każdy dzień adwentu aż do Wigilii. Ja już oczyma wyobraźni widzę nasze wieczorne czytanie pod kołdrą razem z migającymi lampkami choinkowymi w tle. Dla dziecka wiekowego jakim jest Franuszka, liczy się wizja, więc cieszy mnie szata graficzna i możliwość prawienia o książkowych obrazkach, kiedy dość mam tych, które ktoś uraczył zaledwie kilkoma słowami/zdaniami.
Osobiście, niemal przed każdym Bożym Narodzeniem wracam do Świątecznego Swetra Glena Becka i polecam go każdemu. Mam nadzieję, że taką przedświąteczną tradycją do poczytania stanie się dla nas też książka Olsson.
Do naszej niespodzianki czytano-oglądanej dołączy gra. Szukałam długo czegoś, czemu podała 18 m-czny Dzidziol. Znalazła się zupełnie przypadkiem, 2. gra LOTTO marki Grenna (ok. 23 zł). Producent twierdzi, że jest przeznaczona dla dzieci 2-4 lata, jestem natomiast spokojna o spryt i tych pół roku młodszych.
Do czterech plansz przedstawiających przytulne pomieszczenia w domu należy dopasować karty przedstawiające rzeczy, które powinny się tam znaleźć.
Cała seria gier tej marki przeznaczona dla malutkich jest godna uwagi, dlatego odsyłam TU.
Cała reszta, o której wspomnę pojawi się zapewne prędzej, czy później w naszych czterech ścianach. 
W domu mamy jedną, świąteczną pozytywkę, która cieszy maje oko, ucho i Franula też za nią przepada. 3. Drewniana, karuzela z kucykami (ok. 70 zł) dostępna TU w kilku opcjach kolorystycznych bardzo mnie rozczula, bo poza tym, że pięknie dopełnia dorosłe i dziecięce wnętrze to jest też zabawką, którą każdy mały i duży chętnie zdejmie z półki i nakręci po raz kolejny obserwując tańczące zwierzęta.
Na kolejny przedmiot musimy jeszcze trochę poczekać ale już zacieram ręce na jego obecność w naszym domu. 4. Interaktywna mapa DUMEL (ok. 100zł) można wybrać w wersji traktującej o zwierzętach albo państwach świata. Małe mądrale, które chłoną wiedzę jak gąbka na pewno będą usatysfakcjonowane no i mocniej świadome też będą.
Jak każdy Dzidziol, Franka lubi bawić się naczyniami. Kuchnia niemal codziennie przeżywa trzęsienie ziemi, więc kuchenka dzidziolska pewnie pojawi się pod choinką, a my uzupełniamy zestawy naczyń, herbacianych zastaw stołowych, drewnianej albo pluszowej żywności eliminując plastik. I tak wpada w oko i serce, całkiem przystępny cenowo 5. asortyment marki Bigjigs. Osobiście upatrzyłam pudełko na lunch (ok. 60 zł) dostępne np.: TU



20 komentarzy:

  1. 'Wierzcie w Mikołaja' też mam na oku;) 'Babowe' ilustracje :)
    Cena mnie trochę stopowała, ale widzę że merlin ma super promocje:)

    Lotto wygląda ciekawie. Dzięki za przypomnienie, że są gry;)

    Boli mnie ta ilość zabawek 'na chwile'. Chciałabym coś fajnego, na dłużej i takiego naprawde fajnego.
    Stawiam na książki i...liczę, że jeszcze coś odkryję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie, cena w stacjonarnych księgarniach to 50zł, w internetowych nawet z przesyłką można trochę zaoszczędzić, dlatego ja też ją zamówiłam.
      Co do zabawek na chwile mam identycznie, dlatego stawiam na drewniane, które przeżyją moje dzieci albo myślowe, jak ta gra czy mapa, bo czasem brakuje mi weny na wspólne zabawy.

      Usuń
    2. Nasza w koszyku merlinowym też już jest. Ale muszę jeszcze złapać chwilę i zobaczyć, co tam może jeszcze dla nas jest;)

      Drewniane zabawki uwielbiam za sam fakt, ze sa drewniane;) I wlasnie ich zywot jakos dluzszy niz plastikowych.

      Usuń
  2. No Frania będzie zachwycona coś czuję :))) W mapie się zakochałam ostatnio i to jest nasz pomysł pod choinkę :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mapa i u nas się pijawi za jakiś rok zapewne, liczę, że pochwalisz się wrażeniami :)

      Usuń
    2. Zobaczymy jak się sprawdzi. Sama jestem bardzo ciekawa wrażeń, jakich nam dostarczy. No a najbardziej oczywiście mapy ciekway jest ojciec rodziny. Eh... faceci...

      Usuń
  3. A ja zapraszam do siebie po inspiracje prezentowe :)

    http://fabrykapomponika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczne pomysły prezentowe:))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Wierzcie w Mikołaja od kilku dni leży w naszym koszyku na merlin.pl :) i też wygląduje w mikołajkowym worku.
    Jeśli pokochałaś Mikołaja, to polecam też serię Lalo, Babo, Binta... ;)) Ale to pewnie już widziałaś u nas na blogu nie raz. Lea przewertowała je aż do znudzenia!

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matka, właśnie naraziłaś mnie na koszta, bo Lalo... też chcę mieć!
      Ja mam wrażenie, że mamy w domu bibliotekę dla dzieci całą, a Franek i tak zana już wszystko na pamięć.

      Usuń
    2. Mozesz dopisac tez do listy 'Yeti' :)

      Usuń
  6. Kochana sprawdź aros.pl tam książka tanizna i dostawa za grosze :-)
    Lubię zestawienia gadżetów których wcześniej nigdzie nie widziałam. Ta karuzela jest na mojej liście więc dziękuję za namiar :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie wszędzie z przesyłką do paczkomatu wychodzi niespełna 40zł ale na aros' ie widzę już duuuże zakupy ;) Dzięki!
      Marzy mi się taka prawdziwa karuzela z biletami i watą cukrową :) ale najbliższa chyba we Wrocławiu...

      Usuń
  7. A ja mam tyle pracy, że coś czuję, że nasz post ze świątecznymi prezentami nie doczeka się publikacji.... za dużo tego, za dużo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo nie! Nie ma mowy! Czekam na post! Koniecznie!!
      :)

      Usuń
  8. A ja się zapatrzyłam w prezenty i zapomniałam dodać, że czekam na odsłonę Frani pokoju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta co raz bliżej, tipi się szyje ;)

      Usuń
    2. To niech się szyje szybciej, bo my tu puchniemy z ciekawości :)

      Usuń
  9. Ja też czekam na odsłonę Frankowego pokoju :D
    U nas Mikołaj szykuje kilka drobiazgów, a na Gwiazdkę tak jak u ciebie kuchnia z wyposażeniem, bo Panna moja z garów nie wychodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Mój Adaś uwielbia lotto dom, podobnie jak puzzlino-co pasuje? z tej samej serii, i mieliśmy identyczną grającą karuzelkę z pozytywką tylko niebieską, niestety nie wytrzymała zbyt długo bo Adaś rozparcelował ją na części pierwsze :) Ale zawsze mi się wydaje, że dziewczynki są delikatniejsze w obyciu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za słów kilka... albo jedno chociaż :)