czwartek, 31 października 2013

Strach na lachy

Ja po prostu dziecinnieję i chce mi się częściej ganiać bez celu niż wcześniej. 
Szukam sposobu na radość i błysk w oczach Dziecka.
Dlatego to pierwszy raz w życiu wycięłam dynię,
Dlatego ciastka w kształtach strachowych upiekłam,
Dlatego dopadł mnie nastrój halołinowy.

Ta Sówka jeszcze niewiele rozumie chociaż rozumie bardzo dużo i na widok dyni błyszczącej w ciemnościach strasznym grymasem zaświeciły się Jej czarne oczyska.

Mało tego, ktoś chciał nam sprawić więcej przyjemności i podczas wieczoru wypieków wyłączył prąd... dziękujemy. 
Było magicznie :)
















Franuszka:

sówka - tk maxx
mokasyny - Marta made it
rajtki - calzedonia

20 komentarzy:

  1. Franula bajecznie wyglada w sowim przebraniu:*****

    OdpowiedzUsuń
  2. Sowa rewelacyjna :D no i coś w tym jest że wraz z pojawieniem się dziecka więcej nam się chce :D

    OdpowiedzUsuń
  3. strój genialny, ciekawe czy moja Luśka by tak chętnie jak Panna eF w sowie pozowała ?! :)
    skąd takie cudne foremki do ciastek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lusia z tym uśmiechem na buzi...? Na pewno dałaby się przebrać :)
      Foremki Empikowe, chyba wszystkie strachowe gadżety nie cieszyły się powodzeniem, bo były przecenione o -50%

      Usuń
  4. Sowa, ze hu-hu ;) Super!!!
    A mokasyny w jakim sa kolorze?

    Ciasteczkowy wieczor musial byc magiczny naprawde.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sowa chodziła za nami kilka tygodni aż w końcu Tata kupił, nie wytrzymał :)
      Mokasyny są żółte, może trochę musztardowe ;) z rewelacyjnej skóry. Chociaż tutaj wyszły w jakieś szare plamy... to ten filtr.

      Usuń
  5. Ja dla Jerza wybrałam u Marty żółte, ale zmieniłam na rude ;)

    Sowe mamy taką samą - tą ikeową. Strój też mamy - pająka z pękatym brzuszkiem, tylko I. ma etap focha przebierania;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że rude też są bombowe. Strasznie jestem ciekawa jak Wam się będą nosić, bo osobiście uwielbiam moksy na małych, chłopięcych stópkach :)
      Sowa z ikei u nas się bardzo przyjęła, często z nami czyta :)
      A dzieci i ich fochy... ciężki temat. Ile razy pomyślę jakie mam grzeczne dziecko za chwilę tego żałuję ;)

      Usuń
    2. Tez jestem ciekawa:) Dla I. sa granatowe.
      Nasza sowa tez z nami czyta i spi:)

      Ja tez mam grzeczne dziecko, tylko czasami ktos mi je podmienia;) Najczesciej wlasnie, jak pomysle ze jest grzeczne i jak fajnie mam...
      Ale tak to mam nawet z pralka...pomysle tylko, ze dziala dobrze i bunt - wirowac nie chce nawet. Wybiore tylko nowa do kupienia - dziala i wiruje jak szalona.

      Usuń
  6. Bo z tym "halołinem" to jest tak, że najbardziej oburzeni są Ci, którzy najgłośniej obchodzą Walentynki, tak jak gdyby nasze były. Bierzmy z takich okazji, co nam się podoba, a jak zabawa przy tym i jeden uśmiech więcej to tylko nam na zdrowie wyjdzie :)
    No o France nie sposób tu nie napisać, bo ta sowa to jakby na nią uszyta. Ta mordka tak słodko wystaje, że się napatrzeć nie sposób;) Ps. Foremki tez macie fajne. Z kocurem mnie rozwaliła-pierwszy raz widzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Polska jako państwo katolickie zawsze bedzie podchodzić sceptycznie do strachów i duchów ;) Osobiście nigdy nie zwracałan uwagi na Halołin, czy Walentynki, zupełnie mnie to nie obchodziło ale teraz mam dziecko i to jest dla mnie powód do kreatywnej, wspólnej zabawy. Kto wie, może nawet kartki w lutym najbliższym wyślemy ;)

      Usuń
    2. U mnie podobnie. Nawet muszę powiedzieć, że sama byłam kiedyś wśród tych rozdrażnionych wszechobecnymi dyniami i sercami. Jednak do wszystkiego trzeba dorosnąc, a jak się przestaje uwagę zwracać, to dystans i mrugnięcie okiem w krew przy takich okazjach wchodzą więc... byle do lutego ;)

      Usuń
  7. Mnie się jakoś nastrój nie udzielił chociaż dynia dumnie w oknie wisi. Foremki też w szufladzie ciągle w oryginalnym opakowaniu :-) Ale Frankowa Sowa jest mega! Dała się ubrać?? K. zapewna nie dałaby sobie nawet zdjęcia zrobić :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha. A ja kapelusz na Twojej głowie widziałam, myślałam, że to element mrocznej stylizacji ;)
      Franka 'huhuu' uwielbia, udaje, że odfruwa ale robienie zdjęć to koszmar, ciężko jest coś wybrać co ostre i bez szmaty w tle ;) Jeśli Kaja jest przekupna tak jak moja to może ciacha i świeczka w dyni by Ją przekonały :)

      Usuń
  8. Na kapeluszu się skończyło :) Husband w wyrze z grypą żołądkową leżał więc horror mieliśmy na żywca :) A K. przekupić się daje wszystkim co słodkie tylko ja potem ze skokiem glukozy sobie nie radzę! Ale obiecuję sobie że za rok o ile we własnym m4 będziemy, zrobię party z prawdziwego zdarzenia i już Was zapraszam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jaaa! Noe zazdroszczę, chory facet to jak dwójka chorych dzieci.
      Biedny Kajuszek, ja bez słodyczu sobie nie radzę, a weź tu maluchowi wytłumacz.
      A co do zaproszenia ♡ i chętnie odpowiem tym samym, byle szybko :) chociaż i tak się wpraszam, gdzieś, do pobliskiej kawiarni jak już wakacyjną trasę wytoczę :)

      Usuń

Dziękujemy za słów kilka... albo jedno chociaż :)