piątek, 6 września 2013

Nawykujce.

Nie było nas tu trochę i u Was też nas nie było. 
Przerwa nieplanowana, nieprzewidziana i może dobrze nam zrobiła.
...ale nie o tym chciałabym dzisiaj.

Dziecko zaskakuje z dnia na dzień, jak każde małe stworzenie chłonie jak gąbka wykształcając w sobie złe i dobre nawyki. Pilnować, więc się trzeba, bo jak rodzice dłubią w nosie to dziecko będzie to robiło bez opamiętania ;)
Po podwieczorku zwanym mambą Franka trzymając papierek z ręce pomaszerowała w stronę kuchennego zlewu, otworzyła szafkę pod nim i do kosza wycelowała odpadek.
Uczyłaś Ją tego? Tłumaczyłaś? Mówiłaś coś? 
Nic a nic!
Obserwuje, przygląda, uczy się, chłonie i tak już zostaje.

Widzę na blogach akcje marketingowe "myj ręce, będziesz wielki" i przy okazji wygrasz u nas mydło... dla mnie temat jest błahy. Myślę, że nikt nigdy nie zasypywał mnie zwrotami typu: "umyj ręce", że nie uczyli mnie tego wcale i tu właśnie jest pies pogrzebany. Widzisz jak robią to domownicy, wiesz, że od dziecka pomaga w tym mama, więc i ty tak robisz, automat. I dziecko twoje też zacznie gdy już do zlewu zacznie sięgać, a dzisiaj cierpliwie pomagaj.

Nie wiem, czy wspominałam już o tym, że na drugie mi Bałagan. Że rzeczy w szafie układam bardzo często, a poukładane wcale nie są... Franka, więc za Mamy przykładem wkłada swoje ubrania do szafek na wcisk i pilnuje, żeby nie wypadło przed zamknięciem.

Bo mnie cały czas chodzi o to, żeby nie uczyć Dzieci, a nauczyć siebie tego czego wymagamy od innych, zwłaszcza swoich Małych Smarkatych ;)



*poniższe zdjęcia pochodzą z dnia, kiedy to pracowaliśmy nad nawykiem miłego spędzania czasu; miłości do dobrej, swojskiej kuchni i klimatów ludowych.













Franuszka:
sweter - zara
portasy, rajtki - h&m
buty - emel

22 komentarze:

  1. Butkami to ja jestem zachwycona,a co do nawyków,tak dzieci biorą przykład z nas rodziców .. moja wiele rzeczy robi tak jak my ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas tak samo, ja S. niczego nie uczyłam, nie powtarzałam, a ona sama wyrzuca odpadki do śmieci, układa swoje rzeczy w szafie i stoi w łazience przed umywalką by umyć jej rączki :D obserwuje nas i powtarza po nas :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Siedzicie mi w głowie od trzech dni! :) Lea rośnie, do maluchów jeszcze nie poszłyśmy - jestem tydzień przed obroną, mam na głowie remont i nadgodziny taty Jot. więc nie wiem w co ręce wsadzić. :) Ale jak tylko to wszystko się skończy to się wybierzemy.:)

    A jak tam eF.? Jakie nowe sztuczki robi poza wsadzaniem palca do nosa?:D :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam zatem kciuki za dyplom, niechaj ten tydzień Ci szybko mija!
      Frauźka ostatnio nie robi sztuczek niezwykłych poza tym, że nauczyła się wchodzić na łóżka i kanapy, czyt. "uważaj, bo spadniesz!" :)

      Usuń
    2. Standardzik :p Potem będzie tylko gorzej :D

      Usuń
  4. Myć rąk to Lu nie lubi, zazwyczaj, ale jak już wodę odkręci to jest szał... tylko buntuje się, że jej mydło się wyślizguję!
    :)
    teraz jak tak myślę to faktycznie wiele rzeczy powtarza czego nie byłam świadoma, ale są takie elementy które jej tłumaczyliśmy i pokazywaliśmy- żeby mnie było, że sama z siebie taka 'genialna' :)
    -
    Franka na zdjęciach już taka duża jest <3 ślicznota!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie, jedna kwestia to wiedzieć, że trzeba, a druga lubić myć te ręce :)

      Usuń
  5. U nas właśnie z tym myciem rąk to tak jakoś samo w krew weszło, bez nachalnego zmuszania. Niby niczego nie uczyliśmy a nawyk jest i po każdym powrocie z dworu jest kierunek łazienka. A z dłubaniem w nosie to chyba każde dziecko przez to przechodzi, u nas K. (o dziwo!) zawsze jak się wstydzi lub gdy ją sytuacja krępuje to palec w nosie trzyma :-) I tak wierszyki recytowane są podczas intensywnego "kopania"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) czasem odwiedzamy z Franką moją Ciotkę kiedy ma zajęcia w zerówkach i dzieciaki podczas siedzenia na dywanie i słuchania notorycznie szukają czegoś w swoich nozdrzach... taki dziecięcy przywilej ;) chociaż co tu długo szukać, wystarczy popatrzeć na panów w autach czekających aż światło zmieni się na zielone ;)

      Usuń
    2. Mój wtedy obgryza paznokcie. Nie wiem co gorsze... Hanka też się i tego nauczyła niestety :(

      Usuń
  6. Śliczna królewna!
    Mycie rąk to już zwykły nawyk. Trzeba myć zwłaszcza przy maluchach.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. To ja tylko buziaki zostawię dla Frani, bo zgadzam się w 100% :) Szczególnie, jeśli chodzi o dłubanie w nosie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas tak właśnie jest z butami. My ściągamy w domu, te z dworu i Hanka za nic w świecie progu ganku w butach nie przekroczy, nawet jak jest rozpędzona. I ręce myje nawet jak o deskę swoja kiblową się tylko otrze ;)
    Dobrze prawisz mamo!

    OdpowiedzUsuń
  9. Co do żłobka i mojej sytuacji zawodowej, nie wygląda to tak kolorowo. Kiedy postanowiliśmy, że mała idzie do żłobka i kiedy to się zaczęło, to miało tak być. Okazało się jednak, że nie rozpocznę pracy, na którą bardzo liczyłam i teraz jestem zmuszona szukać czegokolwiek ze względów finansowych. Oboje bardzo się boimy, że skończy się właśnie tak, jak piszesz: wstawanie o 6 rano, żłobek na 9 godzin, z dzieckiem widzisz się na dobranockę.
    Niczego się dawno już tak nie bałam i zrobię wszystko, żeby Pola nie spędziła tam więcej, niż 5 godzin. Wszystko to jest bardzo świeże i sama nie umiem tego ogarnąć, ale generalnie, dolina.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję za Twoje słowa na blogu :* Ja jestem chyba coraz bliżej podjęcia deyczji o ucieczce z Polski. Właściwie to czekam chyba tylko na okazję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Rację masz 100%:))))
    U nas mieszkają trzy pokolenia: rodzice męża, my i nasze dzieci. Ja uczę Wikę i sama tak robię ze po domu się w butach nie chodzi a babcia uczy odwrotnie....echhh...dziecko ma tylko mętlik w głowie od tego..a. teściowej nie przetłumaczysz:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale wiem o czym mówisz, niestety.

      Usuń
  12. Kurcze, zawsze się rozpływam nad ubrankami dla dziewczynek, wybór ich ogromny i w sklepach i w sh, od rajstopek, po sukieneczki tuniczki i świetne groszkowe legginsy... :) łeeeee dlaczego dla chłopców nie ma takiego wyboru. ZARA ma fajne rzeczy - sweterek bomba :) Pozdrawiam Was

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to tak jest, że jak mamy proste włosy to chcemy kręcone. A kiedy rodzi nam się syn to wpadają w oko dziewczęce ubrania i odwrotnie :)

      Usuń
  13. Ale śliczna dziewczynka:))
    Co do uczenia się nawyków również byłam w szoku jak moja półtoraroczna córka podniosła papierek i wyrzuciła do kosza pod zlewem po czym grzecznie zamknęła szafkę:) Zapisałam w kalendarzu:) Pozdrawiam i zapraszam do nas http://mala-stylistka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za słów kilka... albo jedno chociaż :)