czwartek, 1 sierpnia 2013

'bajkowy' wieczór.

"Frania, jak zjesz idziemy na rower, dobra?"
"Dobra."
wow! powiedziała to!

'i tak, żeby całego dnia nie zaprzątać sobie bieganiem za nowym wózkiem ze starą lalą postanowiliśmy ruszyć w świat na dwóch kółkach.
Mieszkamy 10 kilometrów od centrum miasta, mieszkamy na wsi. 
Miał być to ogromny plus, bo wszędzie blisko, a i wieś i kury, krowy, las...
Na rowerze możemy zatem lato wykorzystać w pełni i kondycje zbudować ale Matka roweru sprawnego mieć, nie miała.
I tu powinna zacząć się długa, niespodziankowa opowieść jak to cudowny Tata kupił Mamie, jej wymarzony rower miejski. 

Czytam i słucham jacy to wspaniali są mężowie Wasi, co ofiarują, organizują, robią... 
I topie się gdzieś w tej krainie absurdu, bo przecież to takie zwyczajne.
Matka Makóweczek wzruszona pisze w poście, że w którąś z kolei rocznice ślubu Mąż do Paryża Ją wiezie i myślę, że miło, ale zwyczajnie, bo nie ma ideałów, bo zawsze się tam w tym pięknym mieście można pokłócić, aż widzę Mężczyznę mego z wymarzonym moim bajkiem i nogi się gną, a niewiara w księcia z bajki idzie w zapomnienie.

Dzięki Ci, Tato Maszerowy za Twoją niematerialną naturę i że tak łatwo przychodzi Ci dawanie, a kiedy już popsuję to warte dużo coś, że ... masz to po prostu gdzieś !















17 komentarzy:

  1. I my gnamy rowerami sporo ostatnio :) Hanula uwielbia te wycieczki. Ja przypomniałam sobie dzięki fotelikowi zakupionemu ostatnio jaka to przyjemność tak pedałować(nie mówiąc o korzyścach dla ciała). Tak prawdę mówiąc to w tym natłoku obowiązków, spraw różnych to jest taka najprzyjemniejsza rzecz ostatnio, którą robimy we trójkę regularnie. Fotel na rower to moje Number One w zakupach dla dziecka poczynionych w tym roku. Już nie wyobrażam sobie bez niego lata :)
    Ps. Fajne te zdjęcia o zachodzie i fajne legginsy Twoje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rower maj love w następnym roku zakupie i ja no właśnie fajnie by miec matkę kompanke i Blanka kumpele może blisko Olsztyna mieszkacie ;)?
    Blankowa matka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkamy pod Radomiem, więc do Olsztyna mamy kawałak, ale miasto znam i zawsze mi się podobało, na rowerowe wycieczki idealne :)

      Usuń
  3. Cudnie tak te krowy, kury i to rowerowe szaleństwo... Noi mamy spodnie cudne...

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko! trzy zdania a robią za pięćdziesiąt! I love cię za to.:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Rower to moja druga natura, codziennie z S. na wycieczki mykamy, a jak się wyprowadze na ta naszą wieś to bedzie mój łącznik z miejskim światem, tylko chyba nie w zimie ;)
    Zdjęcia fajniutkie, a rower rzekłabym, że identyczny mam, tylko niose się z zamiarem wymiany koszyka na wiklinowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. My też mieszkamy troszkę od centrum, i o takim rowerku marzę. I o takich rowerowych podróżach pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny ten rower ;) oj i nam się takie marzą z mężem ;) takie z duszą wielką .. ja tam w księcia z bajki nie wierzę .. i dziękuję za swego mężczyznę,bo zazdrościć innym nie muszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne zdjęcia, zazdroszczę ci ja mieszkam w centrum miasta i naprawdę brak mi błogiej ciszy:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj piekny masz ten rower....ja sobie obiecałam kupić za rok:))))) Kcięcia nie posiadam....ale jak sama wiesz wymarzoną maszynę dostałam....ale to tylko dlatego, zeby nie słuchać jak przeklinam pod nosem gdy po raz n-ty nitkę mi zrywa....nie przeszywa....no teraz cisza jest....
    Ps.Wyjełaś tego swojego Łucznika????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Polecam, jeździ cudownie, chociaż ciężko wybrać coś po konsultacjach z nieKsięciem, bo dla mnie rower musi wyglądać, a mężczyzna zawsze potrzebuje 20 paru przerzutek itd
      Łucznik wyjęty, skroiłam nawet buciki, jeszcze zakupy małe i siadam :)

      Usuń
  10. Rower cudny! Ja póki co pożyczam rower od rodziców, ale w przyszłym roku planuję zakup własnego. Ale właśnie zamówiliśmy kask dla synka, mamy fotelik i kosz piknikowy mocowany na kierownicę! Jeszcze w przyszłym tygodniu planujemy pierwszy rowerowy wypad, jeśli synek będzie chętny, a to jedna wielka niewiadoma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam zatem na relacje z wycieczki :) U nas protestów raczej nie ma, kupiliśmy lekko rozkładany fotelik, więc i spać można. Koszmar jest z kaskiem, szybciej się udusi ciągnąc jego górę niż przejedzie w nim chociaż metr... szkolenie nadal trwa ;)

      Usuń
  11. A gdzie kask? Warto zadbać o bezpieczeństwo Dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kask zazwyczaj zostaje w domu, nie zabieramy go na wycieczki :) Już kiedyś o tym pisałam.

      Usuń

Dziękujemy za słów kilka... albo jedno chociaż :)