czwartek, 15 sierpnia 2013

Babskie ambicje.





 
Już tyle czasu tu z Wami siedzę, dzielę się swoimi filozofiami smarkatymi i pokazuje... Pora, więc się przyznać, pora wyznać prawdę jakim jestem człowiekiem.
Kilka lat temu, na początku mojej drogi zawodowej zdałam sobie sprawę, że ambicja i kariera zawodowa to puste i obce mi zwroty. 
Szybko dotarło do mnie to, że wszystko co wiem, wiem wyłącznie dla siebie, a to czego mi brak, to pustka, którą sama stworzyłam.
Nie rozwijam się więc, a poznaję świat. I nigdy, przenigdy nie robię tego w imię jakiegoś tam awansu.

Próżna i leniwa... ot, taka jestem.
Szukam, więc swojej drogi na skróty... drogi do szczęścia, a to widzę w dużej, prawdziwej rodzinie. 
Moim celem nie jest rozwój, a spełnienie. 

I tu nastaje wielki zwrot, bo okazuje się, że kiedy rodzina jest w planach wszystko zaczyna przyspieszać. Rozwój zawodowy, który miał być źródłem pięknego życia, drogiego samochodu i dużego mieszkania jest tylko małym punktem, który pozwala nam dotrzeć do celu jakim jest rodzina.
Bo i ten samochód, i dom, i te wakacji dwa tygodnie udała się gdzieś po drodze zorganizować.

Zmierzam ... 
że gdyby nie Panna Franna do dzisiaj pewnie siedziałabym w wynajętym mieszkaniu, chodziła do tej samej pracy, pracowała na tym samym stanowisku i każdy mój dzień byłby nie mój... Co gorsze, nie dostrzegałabym perspektyw i szans na zmiany.
Matką jestem od 14 m-cy, przez ten cały czas wszystko mi się poukładało, rozwiązało i co więcej... rokuje...
Mam plany i siłę do ich realizacji, bo gdzieś tam, na końcu tej przebytej drogi widzę moją / naszą dużą rodzinę.



Franuszka:
koszulka, ogrodniczki, spodenki - h&m
czarna koszu. - uco benetton
buty - emel

*
3pack - spódnica, sweter, dresy - zara
wózek - bim-bam
mazako-stemple - biedron.ka

16 komentarzy:

  1. ja w ciąże zaszłam przed 'wymarzoną' pracą, bo rok po skończeniu LO, plany miałam... niby świat się wali, ale... jest dziecko- największe szczęście! i potwierdzam gdy zostaje się matką, samo wszystko pięknie się układa ( przynajmniej w moi przepadku)
    -
    pierwsze zdjęcie moje ulubione <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że szczęście :) i to niezaprzeczalnie wifać na Twoim blogu!

      Usuń
  2. my z rocznym bomblem z zagranicy po 10 latach na wygnaniu wróciliśmy i też się jakoś samo wszystko układa pomalutku. i dzisiaj też przypominam sobie korporacyjne życie przedciążowe i pamiętam jak odchodziłam z pracy i przysięgałam sobie że zrobię wszystko żeby w takie miejsce nie wrócić. ty to matka normalnie w mojej głowie siedzisz czy jak? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) widzę, że doskonale wiesz co mam na myśli! Buzia mi się śmieje!
      Mam nadzieję, że motywacja pracownika, asertywne działania i kołczing nie znajdzie się już w naszym pociążowym życiu :)

      Usuń
  3. Ja zostałam matką mając 32 wiosny ;) życie zawodowe poukładane i wiele marzeń i planów na krętej drodze przede mną... Teraz mając 18 miesięcznego brzdąca owe marzenia się realizują i pasują do siebie niczym puzzle w układance i wiem że to zasługa S. bo gdyby nie ona nadal tkwilibyśmy w tym samym punkcie, to ona nas zmotywowała by ruszyć naprzód...

    Pierwsze zdjęcie urocze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dzieci motywują do tych dobrych zmian :)

      Usuń
  4. Ja swoją pracę Kochałam uwielbiałam....a treraz???nie wiem czy chcę wrócić czy zająć się zupełnie czymś innym...nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trzymam kciuki za Twoją karierę *hand made :)

      Usuń
  5. Ale super napisałaś ;) oj i ja taka leniwa jestem i jeszcze wszystko na juz bym chciała.. ale fakt i u nas jakoś w dobrym kierunku to zmierza ;) ja mamą już 4 lata jestem ...kiedy to minęło ?? oj nie wiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) pamiętam jak jeszcze niedawno znajomi mi mówili: będziesz miała dziecko to czas zacznie tak szybko uciekać... :)

      Usuń
  6. Ja też mam wszystko poprzewracane w głowie teraz ale był taki czas, kiedy Hania miała niespełna cztery miesiące i ja poszłam do pracy (tej z moich marzeń ale wtedy jeszcze tego nie wiedziałam). Początki były okrutne, przepłakałam kilkanaście nocy, że "co ze mnie za matka?". A potem się jakoś zaczęło składac do kupy. Teściowa z małą sobie radziła super, ja wracałam stęskniona ale i uśmiechnięta i pełna wrażeń, miałam etet 25h więc całą masę czasu dla rodziny, a wieczorami siadałam i przygotowywałam się do kolejnych zajęć pełna entuzjazmu. Teraz juz z przedszkolakami nie pracuję i tęsnię bardzo za tym. Ale do czego ja zmierzam: odwagi nam trzeba!! Mnie do pójścia do pracy zmusiła sytuacja ale gdybym się nie odważyła, gdybym posłuchała tych, co mówili "takie małe zostawiasz?" to nie wiedziałabym pewnie do dziś czego chcę, a tak mam do czego dążyć. Okazuje się, że wymarzone zajęcie zawodowe wcale nie stoi na drodze rodzinie. Trzeba tylko sobie w głowie wszystko poprzestawiać i przekształacac rzeczywistość na jak najbardziej przyjazną, bo nikt nie ma lekko. Bez znaczenia jest jaką drogę wybierzemy, byleby była zgodna z naszym sumieniem i naszym poczuciem spełnienia. Zawsze będą tacy, co z wyrazem pogardy powiedzą: "ja bym nie mogła w domu siedzieć" albo odwrotnie "takie małe zostawiasz???" Nasze życie i dla nas samych uczmy się brać je w swoje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa! Zdadzam się z Tobą w 100% i cieszę się, że udało Ci się dorwać taką pracę, bo wokół mnie pełno młodych nauczycieli-pedagogów, którzy nie mają szans na etat, a to praca przyjazna młodej matce.
      Ja w swoim życiu miałam szansę doświadczyć prac korporacyjnych, gdzie słowo ambicja równa się rosnącym przychodom firmy, a w takim układzie ciężko mi się spełnić, dlatego teraz robię coś zupełnie po swojemu :)

      Usuń
    2. Wiem o czym mówisz, dlatego ja tak bardzo doceniam to, co miałam i marzę o powrocie. Tobie życzę powodzenia, bo wiesz jak się ma odwagę i serce do czegoś, to nie ma bata, coś dobrego wyjść z tego musi, a cierpliwość i pogoń za marzeniami się w końcu opłca. Mam nadzieję, że dasz przykład temu, że mam rację :)

      Usuń
  7. ' Nie dostrzegłam bym perspektywy i szans na zmiany '
    chyba tak mocno czuje się w tym tekście, tak mocno chce zostać i czerpać z każdego słowa tu bo czuje jakby mi kto z głowy to wszystko wyjął.

    Piękne słowa i obrazy, piękne...

    OdpowiedzUsuń
  8. A u mnie macierzyństwo najpierw zachwiało całym tamtym światem i mocno go podkopało (leżałam całą ciąże i takie tam), a potem go poukładało tak, że dziś niczego już nie chce zmieniać, w sensie cofać się do tego sprzed ... Bardzo fajny tekst ... który w epoce sprzed pewnie uznałabym za nieprawdziwy, bo zanim zostałam matką, miałam taką wizję, ze dziecko = niewola, wyrzeczenia i pot i łzy ... Okazało się, że można i DA się inaczej :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Podoba mi się klimat pierwszej fotki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za słów kilka... albo jedno chociaż :)