środa, 10 lipca 2013

Tego nie da się ubrać w dwa słowa!


"It's easier to die when you have lived, than it is to die when you haven't.
So I say to all of young people: go make memories, beautiful memories. When the time comes for you to go, you will not go alone." 

"Łatwiej jest umrzeć, kiedy się żyło, niż gdy się nie żyło. Zwracam się zatem do wszystkich młodych ludzi: idźcie, twórzcie wspomnienia, piękne wspomnienia. Kiedy przyjdzie po was czas, nie odejdziecie sami..." 

*cytat Dorian'a Paskowitz'a z filmu dokumentalnego o nim i jego rodzinie, "Surfwise".



Po powrocie z wakacji zawsze planuję następne, zawsze czuję że pora zacząć podróżować bez przerwy, cieszyć się chwilą, stawiać wszystko na jedną kartę i zamienić to co nudne na działanie. 
Słońce, woda, piasek, zapach spalonej skóry nie wpływają na mój umysł logicznie ale na pewno dostarczają endorfin. 
Knuję zatem niechlujnie plany na przyszłość i czasem bywa nawet tak, że coś z nich prędzej, czy później wynika.
Motywacji dostarczają mi ludzie, a zwłaszcza ludzie inni, niecodzienni, ciekawi, którzy zdobią odwagą nasze szare ulice. I tu nastąpi przykładów kilka, które obserwuje, dopinguje i historii parę, które inspiracją są nie tylko na jesienne wieczory.

Jestem matką, jak tu zatem nie traktować się zbyt poważnie i jak nie ocierać się o śmieszność twierdząc, że w moim życiu nic się nie zmieniło, gdy odpowiedzialność puka w czoło.
Wyobrażam sobie zatem, że jestem rodzicielką czwórki maluchów, sprzedaję dom i cały swój majątek po to, żeby przez rok móc podróżować przyczepą kempingową po swojej pięknej ojczyźnie i zapomnieć o konsumowaniu dobrobytu, ciesząc się prostotą życia i naturą. Tak też zrobili Oni, małżeństwo szaleńców z Kalifornii. Szczęściarze z nas niemali, bo możemy ich w tym wszystkim podglądać i podczytywać na blogu, a warto jeśli brakuje Wam czasem siły sprawczej, która pomaga w podjęciu decyzji i pcha do przodu.
Czasy hipisów już dawno odeszły, komuna mieszkaniowa również, a oni w XXI wieku decydują się na małą, kolorową przyczepę i niezliczone w niej ilości przebytych kilometrów, zup ugotowanych i przepychanek dzieci, które na głowie sobie śpią. Matka ich twierdzi, że od kiedy zrezygnowali z telewizora i ruszyli w świat, rodzeństwo jest bardziej zgodne. 
Dla mnie bomba i kiedy znowu do głowy mi przyjdzie, wydawać by się mogło ze względów macierzyńskich szalony pomysł, zanim stuknę się w czoło przypomnę sobie ich, niezwykłych.

Właśnie skończył się Opener na którym w tym roku zależało mi niemało, jedno było pewne, Franka musi być ze mną, pisałam, czytałam, paznokcie gryzłam, odpisali nawet, tak jak w regulaminie, od 4 roku życia. Teraz, w relacji widzę dzieci wózkowe z rodzicami na terenie festivalu, ba, są nawet młodsze od mojego, jak weszli, jeśli tam nawet mysz niepowołana się nie przeciśnie..? Wiem natomiast od dziś, że następnym razem nie odpuszczę, są słuchawki ochronne, jest rodziców dwoje i powiedzenie "spać jak dziecko"!

Wracając do tych co ciszą oko, ucho i serce swoim życiem ciekawym i których miało być więcej ale się rozpisałam, więc wątek podzielę...
Cytat początkowy nie był przypadkowy, odnosił się bowiem do dokumentu, który dawno temu zawrócił mi w głowie. Surfwise to opowieść o jednym z "pierwszych", amerykańskich surferów. Swojego szczęścia "Doc" Paskowitz szukał długo, zaliczając nieudane małżeństwo, pracę w medycynie, podróż do Izraela, kilkadziesiąt kochanek, żeby w końcu wracając do Stanów poznać miłość swojego życia, spłodzić z nią 7 dzieci i zamieszkać w samochodzie kempingowym tworząc wielką, surferską rodzinę. O tym jak przeżyć w samochodzie w 9 osób, jak nauczyć się życia nigdy nie chodząc do szkoły, jak wyglądało "kiedyś" i jak wygląda "dziś" dla tych którzy całe lata spędzili ucząc sportów wodnych i podróżując. O tym właśnie i wielu innych możecie się przekonać oglądając film!

A ja tymczasem zostawiam Was z porcją lekko rowerowych zdjęć z wakacji. Zawsze szanowałam sobie Półwysep Helski ze względu na warunki atmo. i położenie, kiedy świeci- opalanie, wieje- pływanie, pada- zwiedzanie. Rowerem można się po nim przemieszczać bardzo sprawnie, w okresie wakacji rowerzystów jest więcej niż pieszych, wypożyczalnie co kilka metrów, a dzięki temu ceny konkurencyjne. Odległości między punktami turystycznymi i miejscowościami niewielkie, więc rower z fotelikiem lub przyczepką dla najmłodszych bardzo wskazany. Zawiodłam się tylko Juratą, której cała promenada od zatokowego molo po morską plażę obstawiona jest zakazami wjazdu dla rowerów, więc stawiam na nich grubą kreskę i nawet park linowy dla dzieci Wam nie pomoże!












14 komentarzy:

  1. No super zdjęcia i wpis taki cudny.. żyjmy chwilą ;) i ja tak uważam,choć mój mąż to raczej należy do ludzi zdystansowanych..tych co to każdy grosz na przyszłość odkładają.. niby się tym jakoś uzupełniamy..bo ja to raczej rozstrzepana jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeciwieństwa się uzupełniają, takie pary są zazwyczaj najbardziej zgodne :)
      Ja też wkładam cukier do lodówki, a Piotrek go starannie na półkach układa.

      Usuń
  2. ! Po pierwsze : kemping my love <3 Póki co my podróżujemy nim jedynie po Polsce, ale w planach mamy remont przyczepy i podbój europy. A w tym roku dzicz, dzikie plaże i grill.
    Po drugie opener to również nasze oddalone plany - bo zawsze wypadała wtedy sesja - moja lub Jot., a teraz mamy bobasa i ograniczenia wiekowe dzieci, było ograniczeniami naszymi.
    Więc jak dobrze pójdzie możemy się zbratać w przyszłym roku i pokazać, że z dwulatkami też można! ;)

    Ściskam was mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas Tata ma za sobą taki europejski trip vanem i zawsze mnie namawia, więc zamierzam w przyszłości odłożyć i pojechać swoim własnym :)
      A co do przyszłorocznego ołpenera jestem bardzo poważnie zainteresowana :) ale byłoby fajnie naszym dziewczynom!

      Usuń
  3. Ale Wam zadroszczę tych rowerowych wojaży....może w przyszłym roku zgapimy miejscówkę...może jeszcze w tym namówię meża na 4 dni chociaż...chciałabym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, trochę kobiecego uroku i pojedziecie i na tydzień ;)

      Usuń
  4. Na Helu byłam za czasów studenckich więc dawno ;D ale podobało mi się niezmiernie i jest plan by tam zawitać ponownie ;D
    A wracając do tego co opisałaś to planujemy z mężem zakupić Campera i podróżować po Europie, całą trójką..przepraszam czwórką zapomniałam o psie ;D Ale to wszystko jak dom się wybuduje czyli niebawem ;D

    Ps. A Franka gdzie ma kask ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo! Macie psa. Od razu lubię Was bardziej ;)
      A Franka lubi jazdę ekstremalną i gardzi kaskiem to mało powiedziane!

      Usuń
  5. Rowerowych przygód i tras ja mam w pamięci bez liku. Mąż niestety nie w tym klimacie wychowany ale pod naciskami swój rower przywrócił do życia, zakupiliśmy fotelik i fruwamy. Wakacje w tym roku na miejscu ale z całych sił się staramy żeby nie było nudno. Opener to też mój muzyczny świat. Bardzo, bardzo bym chciała...:) Tylko ja jakaś taka zupełnie nie z tych Twoich przykładów niestety, mało odważna od kiedy jest Hania. Woodstock i inne takie przerabiałam "za młodu" i na wspomnienie tych lat cała się śmieję ale teraz zazdroszczę tym, co dziecko pod pachę biorą i fru... Sama cykor jestem w tym względzie niestety:( Mam nadzieję, że mi przejdzie. Przecież to byłyby też jej wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rodzinkę z karawana też śledzę już od dawna i chociaż najpierw pukałam się w głowę to teraz bardzo ich podziwiam za odwagę i wyobraźnię. Bo czym jest życie bez realizacji szalonych pomysłów :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. piękne zdjęcia, rowery fajna sprawa :)
    też zrobiliśmy 'kikla' km
    PT projektował elewację namiotu heinekena ( rok temu również) i była szansa na darmowe bilety, ale własnie co z Lu?!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękujemy za namiary na bloga, jest przecudowny. Bije od niego radość, ciepło i harmonia życia w rodzinie. Podziwiam tych ludzi, że zdecydowali się na tak odważny krok - coś niesamowitego!!! *_*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, samo wychowanie 4 dzieci to dla mnie wyczyn, a tu jeszcze stać ich na takie decyzje, że człowiek czuje się nudziarzem :)

      Usuń
  9. nominacja jest:)http://blaneczkowo.blogspot.com/2013/07/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za słów kilka... albo jedno chociaż :)