czwartek, 6 czerwca 2013

Frrr. dostępuje zaszczytów.

Macierzyństwo sprawia, że bardzo się zmieniamy. 
Człowiek nagle zdaje sobie sprawę, że staje się bardziej otwarty na świat, szczęśliwszy, przestaje pędzić, wie czego chce, zauważa te małe rzeczy i ludzi dookoła siebie.
I te kwiaty, które codziennie mijałaś idąc do pracy stają się niezwykle piękne, ciekawe i patrzeć na nie można godzinami, a ile opowiadać... ?
Pani, którą szturchałaś torbą pełną zakupów idąc obok niej ulicą, macha teraz do Twojego dziecka, a Ty obdarowujesz ją ciepłem i uśmiechem.
Mrówek nawet nie depczesz, bo z pasożytów zawłaszczających sobie Twoje podwórko zmieniły się w niezwykły, zachwycający obiekt westchnień bezzębnego bobasa.

I matka w ten sposób otworzyła się się na świat, otworzyła się na ludzi.

Zazdrościłam zawsze tego Dziadkom, że żyli w czasach, kiedy ludzie nie milczeli w sklepowych kolejkach i dzielili się wszystkim co mają.
Samej komuny dwa lata przeżyłam, nie pamiętam nic, ale ona we mnie siedzi gdzieś tam, głęboko, bo wychowali mnie dziadkowie, którzy znali ją od podstaw i rodzice, których młodość to puste półki i strajki. 
I owszem, nie było w niej nic dobrego poza tymi ludźmi razem.
Poza tym, że Dziadek mój wybierając się na wycieczką, pociągiem nocnym do Krakowa zawarł tam znajomość, która przetrwała lata korespondencji, wspólnego spania na dworcach i jajek na twardo w kanapkach. Że mieszkaniec miasta turystycznego, które Dziadek zwiedzał wysyłał mu przewodniki i historyczne ciekawostki Pocztą Polską.
I myślę sobie, że takich ludzi już nie ma, aż nagle poznaję Ją, Dziewczynę, która wcale lat 80 nie ma.
Na imię Jej Marta i Mamą też jest... hmmm, i to niezwykle zdolną.
Wszystko zaczęło się od zdjęć na Instagramie, po czym ukazał mi się tam również link do strony, Jej bloga, którego z zapartym tchem do dziś przeglądam. Dzieła sztuki tworzy dla swojej Córeczki, więc nie sposób było nie wsiąknąć na amen.
Kiedyś chciałam Ją nawet skopiować, tworząc dla Dziecka mego buty, mokasyny przepiękne ale skończyło się na jednym, trzy rozmiary za dużym.
Któregoś cudnego dnia zaczęłyśmy korespondować i tak zostałam obdarowana, a tak właściwie Frania została obdarowana tymi właśnie butami, które niegdyś porażką moją były oraz pięknym nakryciem głowy, które jest dla mnie świata mistrzostwem.

Nie wiem skąd w Tobie tyle dobroci, że komuś kogo nie znasz osobiście, kto siedzi tam gdzieś po drugiej stronie monitora tyle szczęścia dajesz... Myślałam, że takich ludzi nie ma, że to dinozaury, aż znalazłam perełkę niezwykle inspirującą tym co robi i jaki świat tworzy.
Paczka przyszła dzisiaj, przepięknie zapakowana, z karteczką na której słów wzruszających parę.
Postanowiłyśmy się, więc pochwalić zaszczytem jaki nas spotkał i pokazać te dwa małe dzieła matczynymi rękami stworzone.

Dziękujemy MartaMadeIt po 100-kroć 

















Królowa Frrr.:
korona i mokasyny - Wróżka Marta
sukienka - coccodrillo

16 komentarzy:

  1. Butki piękne i ta korona cudna..moja Mka tez by się nią zachwycała.. cudnie piszesz .. czasem w sieci można spotkać naprawde cudne osoby :) a tam już zagladam ...lece wiec

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się nie spodziewałam zakładając bloga, że będzie on moim oknem na takich ludzi wspaniałych :)

      Usuń
  2. Wspaniałe prezenty...koroną już się kiedyś zachwycałam...widziałam gdzieś w sieci...ale bloga Marty nie znałam...ale już znam i dodaje do obserwowanych...tyle tam inspiracji...uwielbiam takie hand made:))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Są cudne! I korona! :) W ogóle zazdroszczę tym, którzy samodzielnie tworzą takie cuda! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, czas, serce i talent, który jest w tych rzeczach sprawia, że robię się malutka.

      Usuń
  4. W końcu trafiłam ( dzięki Ci Instagramie;))
    cudeńka ta korona i butki- też chcę takie dla mojej Łucji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja się cieszę :) a Luśką jestem zachwycona od dawna.

      Usuń
  5. No i w międzyczasie nowy wpis! Nawet już sobie wyinstagramowałam na tę okazję :D I mokasyny!!!! Dear oh dear! Są przepiękne, złote, mięciutkie. Jak to możliwe, że ona je robi tak dokładnie?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem. Marta jest naprawdę utalentowana. Buciki i korona zrobione perfekcyjnie. Nawet moja Babcia, druciany wyjadacz była zachwycona.

      Usuń
    2. Przyszłam jeszcze raz na to popatrzeć. Ale nie ma opcji, sama takich nie zrobię!

      Usuń
  6. Cudownie mała wygląda. Ta korona i te butki- ślicznie.
    Pięknie piszesz, lubię czytać woje posty są takie szczere i prawdziwe- i płyną prosto z serca.
    Dziękuję Ci.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję Mamo oczekująca :) Jest nam przemiło!

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudna ta koronka i buciki :D chętnie bym w niej Sofkę widziała :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękna mała Królewna!! No napatrzeć się nie mogę!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mała księżniczka :)
    Koronę skradlabym mojemu królewiczowi ....

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za słów kilka... albo jedno chociaż :)