piątek, 14 czerwca 2013

Codzienność

Każdy mój dzień przypomina trochę ten poprzedni i nie przypomina wcale.
Każdego dnia budzimy się, objadamy, bawimy, spacerujemy, myjemy tak jak poprzedniego i zupełnie inaczej niż wczoraj...
bo codziennie uczymy się czegoś ale jest to coś nowego i o kolejny krok milowy w przód!
tzn., mam nadzieję, że w przód!!
Cierpliwość jest dla mnie synonimem mojej codzienności. Nigdy nie byłam mocna w powtarzaniu tych samych czynności i szybko odpuszczałam, przy dziecku ... nagle ... daję radę. Nadal, więc zdarza mi się reagować jak choleryk i bluźnić pod nosem, ba, nawet robię to bardzo często, ale z każdym dniem spokojniej.
Bo kiedy staje na naszej drodze mały urwipołeć jest wraz z nim spokój, który ciągle wylewa się z naszych kieszeni, a skąd się tam bierze i czy go wystarczy zależy tylko od nas.

Obcinam paznokcie kiedy śpi, bo inaczej straciłaby paluszki w tej szarpaninie.
"Spokojnie Kochanie, nic złego Ci nie robię", kiedy dostaje ataku szału przy pieluchy zmianie.
Rezerwuję godzinę na posiłek obiadowy, by przejść razem tę drogę przez mękę.
Tłumaczę po raz n-ty, chociaż i tak lata świetlne miną zanim zrozumie.
A kiedy przychodzi atak histerii i walenia głową w podłogę, cierpliwość to moje drugie imię ;) chociaż to co sobie wtedy myślę muszę ocenzurować.

Lecz przychodzi zawsze taki dzień, kiedy humor nie zależy ani od Ciebie, ani od Dziecka Twego i liczyć musisz na miły gest ze strony społeczeństwa. 
Kiedy nasze prorodzinne Państwo stawia na matki i życzy im skrzydeł posiadania, bo windy i podjazdy to rzecz zbędna. 
Kiedy Pani w autobusie niecierpliwie pogania Cię aż wózek samotnie po schodach zniesiesz dbając o Twoją dobrą formę i samodzielność. 
I gdy słyszysz, że życzliwi Ci posłowie ufundują Ci bon w postaci 130 zł miesięcznie na hipotekę mieszkaniową jeśli trójkę dzieci zechcesz mieć. 
Wtedy to wracasz do domu tanecznym krokiem, w głowie słyszysz owacje i wiwaty i ciężko Ci zatrzymać się w miejscu z nadmiaru wrażeń, aż jedno, krótkie spojrzenie na swoje śpiące jak aniołek Dziecko sprawia, że wszystko wraca do normy.
Codzienność!




















eF:
tunika - coolclub/ smyk
pantalony - h&m
mokasyny - MartaMadeIt
spinka - claire's

15 komentarzy:

  1. Uwielbiałam t okres,gdy Mia była taka mała :) jaka to była sielanka dla mnie .. grzeczna mała dziewczynka była..jak Twoja sobie chadzała.. aj.. jak dziś to widzę.. teraz tak wesoło nie jest..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o czym mówisz i dlatego mam niejednokrotnie ochotę zatrzymać czas :)

      Usuń
  2. Codziennośc..niby taka sama a jednak każdego dnia inna..i Ci wszyscy ludzie wokół...wiem o czym mówisz chociaż w mieście nie mieszkam...i komunikacją miejską nie jeżdżę...mam wrażenie że czasem posiadanie dwójki dzieci z tak małą różnicą wieku u mnie postrzegane jest jako zacofanie...no bo w tych czasach to nie dopomyślenia że młoda kobieta chce mieć dwójkę dzieci...a jak chce to niech się sama męczy...Raz tylko raz będąc w sh i oglądając coś tam na wieszakach Franulek się przebudził to Pani (ale starsza ta Pani) wzięła wózek i zaczeła go bujać zebym mogła spokojnie dokończyć oglądanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ja też w mieście nie mieszkam ale często do niego jeżdżę i bywa, że pks-em, gdzie strasznie ciasno + dziecko, wózek, torba, a ludzie patrzą złowrogim wzrokiem, kiedy się wgramolisz zamiast pomóc. Ostatnio Kobieta w wieku mojej Mamy zrobiła mi awanturę, że wózek postawiłam i wyjść nie może, fakt zbyt szczupła nie była :) ale jej grzecznie zaproponowałam, że jak pomoże mi wózek po schodach znieść i wnieść z powrotem to będzie miała więcej miejsca to rzecz jasna nie skorzystała ;)
      A co do matek dzieci z mała różnicą wieku albo rodzin 2+2 i więcej, też zauważyłam "fukanie" społeczeństwa... ale ja bym ich wszystkich obsrała na Twoim miejscu. Twoje dzieci będą ciężko pracowały na emerytury dzisiejszych dorosłych, więc trzeba głośno i bezwstydnie dopominać się o swoje.

      Usuń
    2. Z tą babką to dobre:P Ja właśnie mam gdzieś spojrzenia tych wszytskich ludzi...dwójka dzieci to mój/nasz wybór...nie dzieło przypadku...niektórym trudno zrozumieć ale zawsze chciałam dwójkę dzieci...zawsze z małą różnicą wieku...a potem gdy nieco podrosną zacznę się realizować...póki co jestem cała ich:)

      Usuń
  3. Chyba ta codzienność u większości matek wygląda tak samo ! no bynajmniej u mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Codzienność jest zdecydowanie przytłaczająca.
    Ale jest mały szkrabek, który wszystko wynagradza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, chociaż u Ciebie na razie wynagradza chyba tylko kopniakami :)

      Usuń
  5. Chyba te wszystkie sytuacje nas jednak hartują dziewczyny. Pewnie, że często pod górkę, często łzy się same cisną, a jeszcze częściej brzydkie słowa no ale jakoś zawsze sobie radzimy. Bo trzeba, bo chcemy, bo inni chcą...różnie to bywa ale dajemy jednak radę. Codzienność bywa trudna ale jest nasza, jedyna. Każdy dzień przeżywamy tylko raz.

    OdpowiedzUsuń
  6. och ta codzienność, człowiek wstaje i wie jak jego dzień będzie wyglądał ale wystarczy jeden buziak więcej czy też uśmiech i od razu jest to wyjątkowy dzień :D Pozdr i zapraszam do nas :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna F!
    jakiego filtra używasz do obrabiania zdjęć? powtórzę się- fajny klimat:)
    pierwsze zdjęcie z szyszką najlepsze <3
    "Każdy mój dzień przypomina trochę ten poprzedni i nie przypomina wcale."
    idealnie ujęte !!

    OdpowiedzUsuń
  8. używam photoshop'a i internetowego: http://pixlr.com/o-matic/ - jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystko tak, jak piszesz. I jeszcze: "Kochanie, muszę Ci wydmuchać nos, bo się już dławisz smarkotkami", a ona płacze, jakbym ją biła.

    I jeszcze usłyszane od przyjaciółki singielki, zarabiającej warszawską wypłatę: "Ale jak to możliwe, że jesteście w stanie przeżyć za taką kwotę miesięcznie?! Teraz już rozumiem, co mówisz, mając na myśli brak pieniędzy". Uh ah.

    OdpowiedzUsuń
  10. ojjj, ja też bym chciała czas zatrzymać... ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za słów kilka... albo jedno chociaż :)