piątek, 21 czerwca 2013

A nie miało być coraz łatwiej?

Jakoś z sił opadłam po tych chorobach, postępach/ nie-postępach w chodzeniu i całej masie zmian rozwojowo-frankowych.
Zakładałam zawsze, że najgorsze są początki, bo ból i niewyspanie i brak komunikacji z dzieckiem doskwiera, a czuję się nadal początkująca, nadal niewyspana, w nowej roli i powoli osuwam się na ziemię, bo już 13 m-cy mój prysznic, mój obiad i moja potrzeba jest na ...xyz... planie.
Kocham to życie wysłane dzikimi różami i chcę tych róż więcej nawet... 
ale pierwsze dni, pobudki co chwilę, wstawanie o 3 w nocy na pociąg o 5, przerwy przeznaczone na odpokarmowanie, moje choroby okupione modlitwami, żeby nie zarazić, maseczki 24/dobę, zaciskanie zębów gdy tylko Ona, moje ręce i moja gorączka... przetrwałam.
Pamiętam tylko, że byłam szczęściem naćpana.
Pamiętam, że ochotę miałam napisać na swoim czole jestem mamą zdrowej Franki, którą nosiłam 9 miesięcy pod bijącym dla Niej sercem.
Dzisiaj wzdycham, bo codzienność podcina mi skrzydła ale mam plan, który uśmiecha się do mnie i zamierzam go zrealizować... jeśli tylko Franka uśnie choć na chwilę.
*usypianie trwało 2 godziny i posiadało 5 przerw na czynności ciekawsze.
*z drzemek dziennych postanowiłyśmy zrezygnować, może z powodu ładnej pogody, a może chodzi o dorastanie... decyzja została podjęta bez wiedzy i zgody matki i ku jej wielkiemu niezadowoleniu. niepokojąca tendencja spadkowa co do długości dziennej drzemki ujawniała się od kilku tygodni, a dzisiaj uzyskała swoje apogeum.
*post został opublikowany dnia kolejnego.
*☺










eF:
sukienka - sh
buty - zara

i
paluszki lajkonik junior - frrr.faworyt

7 komentarzy:

  1. Cóż to za sukiena piękna ?? oj niestety tak to jest im dziecię starsze tym więcej trzeba mu czasu poświecać..kiedyś moja córa potrafiła bawić sie nawet sama ze sobą.. teraz oj nie wciąż łazi za mamą ..

    OdpowiedzUsuń
  2. cudna stylizacja i cudna maleńka!

    pozdrawiamy cieplutko :*

    http://islandofflove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego są i plusy i minusy.
    Jednak dziecko to niewątpliwie największy skarb i szczęście dla matki.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Są takie dni, ale trzymaj się mocno, bo przecież największy Skarb masz koło siebie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj rzeczywiście wszystko trzeba poprzestawiać gdy rodzi się dziecko. Nie ma mowy o granicy 3, 6, 12 mięsięcy ani żadnej innej, która by uczyniła nas wolniejszymi. Zawsze już będziemy myślały o sobie najwyżej na drugim miejscu. Chyba tak ma być i już :) Ja też wyrywam te wolne chwile jak tylko się da, za to te z nią staram się wykorzystać na maksa, bo kto ma jej pokazać, dać do powąchania, zaprowadzić gdzie tylko nogi poniosą?
    No, a po zmroku jest łapanie oddechu, chociaż czasem człowiek tak pada na twarz, że nawet na oddychanie siły nie ma ;) Były takie dni... (co ja gadam tygodnie!!!), gdy wydepilowanie nóg graniczyło z cudem, a cuda jak wiadomo często się nie zdarzają :D
    Z czasem jednak te wszystkie pogryzione brodawki, biegunki, katary, katartery, gruszki, aplikatory, sterylizatory...pobudki sto razy w nocy idą w zapomnienie, a wtedy...wtedy przychodzą dwóje w szkole, zawody miłosne, i inne takie...;))) Kocham Cię życie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Też się przekonuję dnia każdego ze im starsze tym gorzej...ale są też chwile takie których bym nie zamieniła na nic innego. Południowe drzemki mamy...i póki co dzieci śpią równocześnie ten jeden raz w ciągu dnia...Matka Polka ma czas wtedy na kawę, ciasto, blogi, gotowanie obiadu, plany szyciowe i nie tylko...czasem jeszcze prasowanie...wszytsko to zazwyczaj w jednym czasie...w czasie trwającym 1-1,5 godz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też z dnia na dzień utwierdzam się w przekonaniu, że im starsze dziecko tym gorzej, a jeszcze kilka miesięcy temu umiała się długo bawić sama, a teraz chodzi za mną i za moim palcem. Ale postępy z dnia na dzień coraz większe, więc wkrótce najdzie ten dzień i pójdzie swoja droga :D
    Z drzemki nie rezygnujemy, bo to jedyne 1,5h w ciągu dnia na zrobienie wszystkiego w domu i relaks :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za słów kilka... albo jedno chociaż :)