wtorek, 21 maja 2013

Tripowa relacja z Kazimierza & lokowanie smoczka MAM

Mamy czas i nic nas nie godni... 
- Co robimy? -woła eF-Tata od 8 rano? 
- Zadzwoń do Cioci Owcy i zróbmy coś dzisiaj.
Frankowy Tata niedługo wyjeżdża daleko, więc wpadliśmy w szał czerpania radości z każdej chwili wspólnej mocniej niż zwykle. Próbujemy, więc wypełnić kalendarz mnóstwem zajęć i wycieczek co z całą pewnością odbije się na blogu pozytywnym echem. 
Ale do sedna! Wybór padł na Kazimierz Dolny- urocze miasteczko, Wisła, cisza, przyroda, klimatyczne knajpy i my.
eF jeździć autem nie lubi, bo kto by siedział godzinę w jednym miejscu, przygwożdżony pasami, nie widząc co za oknem, bo za mały i na niebo i czubki drzew tylko patrzy. Mama daje zabawki, nie-zabawki, mówi, pokazuje, gry i bajki włącza i podróż jakoś mija, więc zostaje sama śmietanka zwiedzania, bo w podróży powrotnej wypadałoby już spać.






























Od pewnego czasu możecie obserwować na naszej stronie banery firmy MAM. Otóż tak, zdecydowałam się na współpracę z tą firmą. MAM produkty nie są nam obce, znamy je i używamy od dawna, a w związku z naszą współpracą co jakiś czas na blogu będą pojawiać się ich rzeczy, których używamy i testujemy wraz z naszą/ moją subiektywną opinią. 
Na pierwszy ogień rzucamy smoczek MAM Soft. Smoczki usypiaczki- uspokajaczki są z nami cały czas, bo do odsmoczkowania nam się nie spieszy. Będąc w podróży nie wyobrażam sobie nie mieć w pogotowiu tego dzidziowego gadżetu, więc do Kazimierza i on pojechał z nami. 
Jak od dawna wiadomo eF zmaga się z problemem ząbkowania, a producent określa tą serie jako idealne na tą "dolegliwość". 
Mam wrażenie, że moje Dziecko, jak i ja, i przeważająca część kobiet skupia się na wyglądzie i design'ie przedmiotów, więc w tym przypadku Młoda była jak najbardziej usatysfakcjonowania. Ja sama nie byłam przekonana faktem, że przedmiot nie ma uchwytu ale okazało się, że jest nam on zbędny, bo jego brzegi spełniają tą funkcję. Smoczek nie ma góry ani dołu, bez względu jak dziecko dopasuje go do buzi zawsze jest ok, no i te miękkie brzegi, fantastyczne dla "niespokojnych dziąseł" działają trochę jak gryzaki. 
Jednym słowem minusów nie widzę, chciałabym dla wiarygodności ale nie widzę i z czystym sumieniem polecam. 





eF:
koszulka, spodnie - sh
buty, kapelusz - h&m
skarpety - zara
smoczek - MAM Soft

7 komentarzy:

  1. Pięknie wygladacie.. a smoczki u nas już dawno odstawione :)ale czasem tak sobie myślami wracam jak moja M. była taka maleńka... ach,a to w sobote już 4 lata ..

    OdpowiedzUsuń
  2. To szykuje się Wam uroczysty weekend :) Dzieci tak szybko rosną ale widok malca ze smoczkiem mnie totalnie rozczula.

    OdpowiedzUsuń
  3. Suuuper spedzony czas....uuuwielbiam:))))

    OdpowiedzUsuń
  4. ahh! jakie cudne zdjęciaaa! <3


    pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    http://islandofflove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. zakochałam się normalnie zdjęcia i to wszystko tu..<3

    OdpowiedzUsuń
  6. Już tyle lat nie byłam w Kazimierzu... A zdjęcia takie słoneczne, tylko zachęcają!

    No i jeszcze jedno- moja córka nie używa smoczka, ani niczego takiego i zawsze, gdy widzę dziecko ze smoczkiem, to... tak dziwnie wygląda :) Też bym w takiej sytuacji zwracała uwagę na design, skoro ten smoczek tak się na dziecku prezentuje i od razu go widać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To , życzę Wam małego wypadu do Kazimierza :) A co do smoczka, myślałam, że u nas też się obejdzie, bo eF go wypluwała, ale teraz ani rusz, smoczek to nasz dialog.

      Usuń

Dziękujemy za słów kilka... albo jedno chociaż :)