sobota, 11 maja 2013

Pani Matka, Rodzicielka

Piję kawę i piszę, chociaż pisać powinnam coś zupełnie innego, bo złe wieści mówią, że jutro rano będę siedzieć w szkolnej ławce. I patrzę na moje Dziecko śpiące i zapominam o wszystkim co trudne i zmęczone, bo toż to istny Aniołek.
Naszły mnie myśli nieczyste na temat macierzyństwa i tak się wszystko do kupy zebrało, że trudno pominąć milczeniem... więc wystukam sobie tu, bo od tego Cie blogspocie mam.
Dzisiaj jedząc śniadanie słuchałam jednym uchem i patrzyłam też czasem na telewizję śniadaniową, bo mówić im się zachciało o dużych i małych rodzinach, o starych i młodych matkach i o wszystkim co na czasie i w temacie jest moim. Patrzyłam i myślałam, że marzy mi się duża rodzina, duży stół i wiele dziecięcych szczoteczek w łazience. Czy to łatwe?  Czy to w ogóle możliwe?
Ja patrzę na mojego męża i dzieci moje przez pryzmat macierzyństwa. To ono jest moją ambicją upragnioną 
i chociaż nie ma czasem chwili na ułożenie włosów i pomalowane paznokcie to właśnie tak ma być i to mnie cieszy.
Bo obudziłam się nagle któregoś pięknego dnia jako Matka. Przestałam w życiu szukać sama nie wiem czego 
i czekać sama nie wiem na co, bo spotkało mnie szczęście 
i spełnienie. 
Cieszą mnie te trzy rozstępy na pośladkach i ten brzuch już nie taki, te kaszki we włosach i nocne marudzenie. Uśmiecham się, kiedy widzę zupę na podłodze i gdy n'ty raz sprzątam zabawki z dywanu, że ramie mnie boli od noszenia na rękach, tej co chodzić jeszcze nie umie. 
I nie przesadzam wcale, aniołem nie jestem, mam swoją cierpliwość ale przede wszystkim mam swoje szczęście.

Piszą, że ciąża nie jest piękna, że to wielkie wyrzeczenie, że kłamią wszyscy Ci którzy mówią o pięknym rodzicielstwie...
Smutno mi, że ktoś tak naprawdę myśli, że ten ktoś nie oszukuje, że on tak czuje!

Pani Mamo, nie wrócisz do ulubionych dżinsów miesiąc po porodzie, nawet jeśli wcześniej długo pracowałaś nad rozmiarem 36,
nie pogodzisz kariery zawodowej z macierzyństwem bez wyrzeczeń,
nie zdążysz opalić się na czekoladę podczas popołudniowej drzemki,
nie obejrzysz ulubionego serialu w międzyczasie czytając dziecku na dobranoc...

W życiu na wszystko przychodzi czas.
I nie ma nic złego w tym, że Pani, która przed chwilą biegała w szpilkach po korporacji 
i przyjaźniła się jedynie z laptopem, siedzi teraz w dresie na rozkrzyczanym placu zabaw.

A nawet zupełnie bezsensu byłoby być z tego powodu nieszczęśliwą.

Żyjemy w czasach, kiedy mnóstwo rzeczy robi się samo... pranie, zmywanie... A świat kurczy się od nadmiaru środków transportu. Robimy karierę, by mieć piękny dom i ładny samochód, jesteśmy w średnim wieku, czując się jak młody bóg. Zatracamy się w wielkim świecie wytykając tych co chcą, żyć inaczej.
I nagle pierwsza ciążą po czterdziestce staje się zjawiskiem powszechnym. Półroczne dzieci w żłobkach otwartych 12h/ dobę, bo matka nie może sobie pozwolić na wychowawczy to norma. Trzydziestolatka rodząca pierwsze dziecko to młoda Mama.
....

Wszystko ma na tym świecie swoje miejsce i czas. Każdy ma swój sposób na uśmiechnięte życie i swój moment na każdy życiowy etap.
Warunek jest tylko jeden: trzeba się z tym umieć pogodzić :)

















eF:
sukienka - next
opaska, buty, rajstopy, kapelusz - h&m
baldachim, lampion - ikea
reszta - no name


11 komentarzy:

  1. pięknie piszecie matko polko :-) czytam i każdemu słowu przytakuję! pozdrawiam serdecznie xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te słowa, bo cieszę się, że jest nas więcej :)

      Usuń
  2. Jej kochana Ty moja.. córż za cudny wpis.. oj i ja tak czuję.. tylko tej ciąży nie wspominam zbyt dobrze,ale cóż bycie mamą to najpiękniejsze co mogło spotkać mnie w życiu.. od kiedy pamiętam zawsze chcialam mieć i mam :) i ja szukałam czegoś.. niewiadomo czego.. i przestalam gdy zostalam nią ..mamą :)
    ps. zdjęcia.. bo ja musze zawsze o nich pisać.. bo lubuję się bardzo .. Twoje są rewelacyjne .. ten klimat.. ach zaparło mi dech!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za przemiłe słowa Mamo Spełniona :)

      Usuń
  3. Cudowne te zdjęcia...aż mi się takich zachciało ale moja Wiki to w życiu tak spokojnie nie usiedzi...teraz ma manie huśtania i huśta się ze 2-3 godz bez przerwy....brrr....A z wpisem się zgadzam w 100%...siedzę w domu...poswiecam się rodzinie i jestem szczęśliwa...i marzę jednocześnie o czymś własnym...mam nadzieję ze się uda chociaż wiem że będę musiała poswiecić trochę tych naszych rodzinnych chwil...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Wiki jest starsza i przemierza świata na 2 nogach, a F ciagle na 4 :)
      Marzenia o czyms własnym są i mi bliskie, jestem tylko rozżalona, że żeby szarpnąć dofinansowanie musiałabym najpierw zwolnić się z pracy, nie ma żadnej fajnej alternatywy dla matek na wychowawczym...
      A za Twoj biznes trzymam kciuki, bo szkoda, żeby taki talent hendmejd zamknąć w szufladzie. Nawet gdybyś miała poświęcić rodzinną chwile i kilka nocy to zawsze robisz coś dla siebie.

      Usuń
  4. Pięknie napisane, bardzo wzruszająco jak dla mnie- kobiety w ciąży co wzrusza ostatnio dosłownie wszystko.
    Uważam, że mamy skłonności do popadania ze skrajności w skrajność.
    Bo ciąża nie jest pasmem samych szczęśliwych i radosnych dni, ale nie jest też tak, że ciągle jest źle i niedobrze.
    Podobnie z macierzyństwem. Jest i słodko jak i gorzko.;)
    Jednak nawet te gorzkie, złe dni mijają i wychodzi po nich słońce.
    A takim słoneczkiem są właśnie nasze pociechy.
    Nieważne co by się działo- patrzymy na nie, uświadamiamy sobie jak bardzo je kochamy i jest dobrze.
    Pozdrawiam serdecznie!
    PS. Ale się uzewnętrzniłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i super, uzewnętrzniajmy się tak dalej :)
      Też sobie myślę, że plus macierzyństwa w postaci Dziecka jest tak ogromny, że rozwala wszystkie minusy... i tak nazywamy się szczęśliwymi :)

      Usuń
  5. Pięknie napisałaś! Wspaniały wpis! Czuć z niego tyle miłości o oddania :)
    No i zdjęcia świetne :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz, że zazdrościmy sesji z baldachimem...:P A jeśli chodzi o wszystko to co napisałaś...Te wyrzeczenia są kwintesencją macierzyństwa.. Są właśnie tym co kiedyś będziemy wspominały z uśmiechem na sercu. I też bym chciała mieć dużą rodzinę, na pewno więcej niż 1, może więcej niż 2... I co z tego, że kurą domową mnie nazwą? bez ambicji, pracy i kariery. Mój dom to moje szczęście, i wiele więcej mi nie potrzeba...:) Ściskamy was bardzo mocno! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, bo nikt nie przeżyje życia za Ciebie! Twój dom- Twoje szczęście :)
      Mocne ♥

      Usuń

Dziękujemy za słów kilka... albo jedno chociaż :)