wtorek, 30 kwietnia 2013

Zobaczysz (!) jak będziesz miała własne dzieci....

...te słowa prześladowały mnie całą młodość, a właściwie okres, kiedy to jeszcze mieszkałam z Rodzicami. Czasami z braku argumentów, czasem z bezsilności wypowiada się to zdanie w kierunku dziecka własnego. 
I nagle spełnia się, dziecko sobie o nim przypomina, kiedy samo zostaje rodzicem.

Mówi się, że kobieta, która urodziła zaczyna patrzeć na własną matkę w zupełnie inny sposób i docenia jej macierzyńskie poczynania. 
Faktycznie, muszę przyznać, że kiedy Franka pojawiła się na świecie zaczęłam widzieć swoich rodziców w zupełnie innym wymiarze. Zaczęłam sobie przypominać, kiedy uczyli mnie jeździć na rowerze, rolkach, kiedy po długim dniu pracy potrafili mi poświęcić cały wolny czas prowadząc na zajęcia dodatkowe i czekając aż skończę, żeby wrócić do domu. 
Zaczęłam widzieć poczynania wszystkich, którzy robili dla mnie coś dużego i nie narzekali.
Dziadka, który o 6 rano czekał pod sklepem, żeby wszyscy w domu mieli świeże bułki na śniadanie.
Babcie, która gotowała 3 obiady, bo Kaja lubi pomidorową, Patrycja ogórkową, a krupnik będzie dla reszty rodziny.
Ciotkę moją, która nocami ślęczała ze mną nad wypracowaniami, a w poniedziałki woziła na angielski.
Widocznie Człowiek zaczyna wspominać, kiedy przybywa mu obowiązków.


Bycie matką nie jest wdzięczną robotą. 
Kochasz całym sercem; wstajesz w nocy; dajesz; gotujesz; sprzątasz; wozisz i ... wycierasz biedny, mały nosek chusteczką; wpychasz do buzi obrzydliwe witaminy; obcinasz małe paznokcie, szorujesz delikatne ząbki. I pomimo tego, że jesteś jedyną, ukochaną mamusią na świecie to jesteś też człowiekiem, który robi wszystko to, czego Maluch nienawidzi.
I zastanawiam się, czy kiedy moje Małe eF nie zrozumie, że to co robię jest dla Jej dobra, też użyję tego wyświechtanego zdania- argumentu... 


* post ten powstał z powodu minibuntu Pani Franciszki i Jej sposobu na testowanie cierpliwości rodziców, czyli rzucanie się na ziemie, turlanie, wycie itp. 

...kiedy brakuje argumentów, a Dziecko nadal nie rozumie!













eF:
sukienka, rajstopy - h&m
buty - zara
sweter - sh
kapelusz - no name

11 komentarzy:

  1. suuuperanckie zdjecia!!:)
    oj ja doceniam mamule moja od zawsze a po narodzinach Majki jeszcze bardziej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może nasze Córki też tak o nas powiedzą ;)

      Usuń
  2. Cudny wpis!!! aż sie poryczałam.. taki prawdziwy... pamiętam mój tato tez mi zawsze tak mówił... i teraz wkońcu wiem o co mu chodziło.. zdjęcia prześliczne... dziekuje Ci za ten wpis..piękny jest... pozdrawiam i całuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za miłe słowa...
      i ściskamy mocno :)

      Usuń
  3. Prawda, choć ja nadal mam nieco inne podejście od mojej mamy do wychowywania dzieci... Ale wszystko wyjdzie w praniu jak Lea podrośnie...;) Pozdrawiamy bardzo ciepło Ciebie i eF.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas ciągłe burze i mocne wymiany zdań co do wychowania dziecka ale zaciskam zęby i robię swoje, więc wiem o czym mówisz i siły życzę.
      I my pozdrawiamy!

      Usuń
  4. Mamy podobny kapelusz z regulacją szerokości...ja kupiłam nasz w sh i jeszce na ten rok bedzie. A to co napisałaś o wspominaniu i docenianiu to prawda...mam dokładnie tak samo:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham sh'y i kiedy ktoś się chwali super zdobyczą zaciskam zęby z zazdrości ;)
      Pozdr.

      Usuń
  5. o tak, macierzyństwo sprawia, że widzi się więcej :) (choć zdania: - Zobaczysz! szczerze nie znoszę :D)

    OdpowiedzUsuń
  6. fakt, świat widziany oczami matki wygląda inaczej.
    śliczna córka!

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za słów kilka... albo jedno chociaż :)