piątek, 1 marca 2013

Jazdaaa! PKP oczami matki i dziecka.


Właśnie zaliczyłyśmy, a właściwie zaliczyliśmy (bo tym razem i z Tatą) kolejną, niezapomnianą podróż PKP.
Dziecko moje jest zahartowane i wprawione w boju, gdyż mając 3 miesiące podróżowało ze mną, jeszcze wtedy matką karmiącą :) 400 km (7h) z domu tam i stamtąd tu.
Mimo wszystko polecam Mamom, które stoją przed wyborem:
a). jedziemy samotnie z maluszkiem autem tzn. postój co 15; 30; 60 minut;
b). jedziemy pociągiem i modlimy się aby przedział dla matki (rodzica) z dzieckiem był wolny, a uprzejmy współpodróżujący pomógł nam wejść i wyjść z pociągu z wózkiem i bagażami;
skorzystanie z naszych wspaniałych linii kolejowych :)

Szczerze muszę stwierdzić, że moje doświadczenia w tym przypadku są dość dobre, chociaż stres, szczególnie za pierwszym razem był dla mnie ogromny 
i skończył się awanturą z Tatą F., który spóźnił się, żeby odebrać nas ze stacji, a co było dalej szczerze nie pamiętam, bo razem z adrenaliną odleciałam i zapadłam w długi sen.

Oczywiście w przypadku długich wycieczek pociągiem polecam podróżować nocą i wynająć odrębną kuszetkę, miejsce do spania albo nawet cały przedział sypialniany, ceny są różne ale święty spokój gwarantowany.
Jeśli takiej możliwości nie mamy, tak jak było w naszym przypadku podróżując na trasie Radom- Wrocław- Radom polecam wybranie na wycieczkę najmniej obleganego terminu aby zaraz po wejściu napaść na konduktora, który udostępni nam miejmy nadzieję pusty przedział dla matek z dziećmi w wieku 0-4 lat.
Wbrew zapewnieniom pracowników informacji PKP przewijaka tam nie znalazłam ale czego matka-polka nie wymyśli... :)
Nie zabrakło też "pasażerów na gapę", którzy mimo informacji na drzwiach siadali w przedziale twierdząc, że "nie będą przeszkadzać" albo, że "wciąż czują się dziećmi" :) Jestem osobą tolerancyjną i nie zdobyłam się na wygonienie żadnego/nej w przeciwieństwie do Pana konduktora.
Z perspektywy czasu myślę sobie, że tak właśnie powinno być, bo nie każda matka potrafi nakarmić dziecko przy obcym mężczyźnie siedzącym pół metra dalej.


Prawda jest taka, że opinie o układnie PKP+ dziecko są różne. Ja sama nasłuchałam się również opowieści koleżanek, które nie miały tyle szczęścia do pracowników kolei i mimo 2 maluszków zawieszonych na kolanach, tobołków i braku wolnych miejsc siedzących musiały szukać miejsca na schowanie wózka na górnej półce. Choć zasady kolei są jasne, dziecko w wózku = brak opłaty za wózek i konieczności składania go.

Oczywiście wybijcie sobie z głowy, że przez te kilka godzin podróży dacie radę zrobić siku albo co zupełnie nie wskazane, zapalić.

Zakładam, że z biegającym "starszakiem" może być trudnie, ba! bez wątpienia jest trudniej podróżować ale o tym za jakieś pół roku ;) 










koszulka na guziki - H&M
beżowe spodnie -sh
szara koszulka - sh
różowe spodnie - zara
spinka -pepco

13 komentarzy:

  1. Witamy na mamowo-blogowym pokładzie ! ;) My ciągle stoimy przed znakiem zapytania jeśli chodzi o wspólne podróże PKP i póki co ciąge wygrywa samochód. Ale może faktycznie nie jest to takie złe? Tylko na naszej standardowej trasie nie ma przedziałów dla matek z dzieckiem - są ogólno spędowe wagony... Więc strach.

    pozdrawiamy ciepło ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. o rany, przypomniało mi się jak ja podróżowałam z małą Mercią pociągami. Jak zmieniałam pieluchy na siedziskach pkp i jak spotkałam "życzliwego" konduktora, który przyczepił się, że nie mam uprawnień do zniżki dla Marysi bo nie miałam dokumentu stwierdzającego, że nie ma jeszcze 4 lat, a Mercia ledwo chodziła.
    Pozdrawiam cieplutko
    iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochani pracownicy kolei... Pan Konduktor pewnie stwierdził, że nie wypada wypominać Kobiecie wieku ;)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. uwielbiam pociągi i z rozrzewnieniem wspominam podróże z małą Ewką, która jeszcze nie biegała :) nawet nadprogramowy trzygodzinny postój podczas którego skończyły mi się pieluchy :D pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oh, nawet nie próbuje sobie wyobrazić przedłużającej się o kilka godzin podróży, kiedy pieluch brak... chociaż dzisiaj jest co wspominać :)

      Usuń
    2. tak właśnie jest, wtedy adrenalina uszami mi się wylewała, a teraz ze śmiechem wspominam :)
      PS pomyśl proszę o wyłączeniu weryfikacji obrazkowej przy komentowaniu, upierdliwe to ustrojstwo...

      Usuń
    3. dzięki, wszystkie rady dla mnie- początkującej wskazane :)

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Hej mnie czeka podroz z 9 miesiecznym maluchem w lipcu:) zobaczymy jak to bedzie,5 godzinna podroz troszke potrwa:)

      Usuń
    6. Dobrze, że w wakacje, zawsze łatwiej bez tych kurtek, szalików, czapek... i trzymam kciuki za spokojną podróż.
      Pozdrawiamy i miło, że jesteście :)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za słów kilka... albo jedno chociaż :)