środa, 23 lipca 2014

tu obok

Mieszkamy w bloku z widokiem na nową galerię handlową, nowe osiedle 'za kratami'. 
Obok stoi kamienica socjalna co zimą czaruje dymem z kominów, a policji codziennymi odwiedzinami zawodzi. Jest na jej schodach Pan co wciąż na kogoś czeka z wzrokiem lekko nieprzytomny i miła Pani, która każdy promień słońca na balkonie wykorzystuje, są dzieci zadbane na pięknych rowerach i takie puszczone na samotne zabawy między domem, a pobliskim piękności salonem.

Mój Sąsiad z klatki obok, emeryt ma swojego zielonego malucha. Często widzę jak razem z Żoną wyszykowani, zostawiają torby obok auta i długo zbierają się do drogi. 
Do drogi w którą nigdy nie ruszają, bo maluch ów trawą niemal zarósł. 

Budzę się codziennie z kościelnymi dzwonami. Obok klasztor sióstr co chleb pieką i dom dziecka prowadzą z oknem życia, którego mijanie smutkiem matki mnie napawa.

A kiedy przychodzi noc i niewiele już świateł w oknach widać, a Pani od balkonowego opalania krząta się jeszcze po kuchni jedna z Matek w moim bloku całuje swoje Córki na dobranoc, pomiędzy Nimi w szczęściu zasypiając.










niedziela, 13 lipca 2014

O baletkach co się w nich kury karmi i piórem pisaniu.

Wydają się być zupełnie inne, chociażby tym, że Aniela jak nikt z nas celebruje ciszę i woli zasypiać bez przytulania.
Pojęcia nie mam co z nich wyrośnie ale ta z nich, którą znam dłużej powoli i cicho zdradza swoje zdolności i miłości.
Kiedy tak patrzę na te wytarte wiejskimi przygodami kolana; starty kręgosłup, bo trzeba było przeciskać się pod maszynami; kiedy przepada i uszy wyłącza, bo karmi króle i świnie widzi, i żadnemu domkowi, ukrytej palecie na drzewie nie odpuści; na zbieranie jajek prosto od kur uzurpuje sobie pierwszeństwo...
to słabnie we mnie to wygodne marzenie mieszkania w mieście
co więcej
jestem w stanie być szczęśliwa razem z Nią i daj bóg, z Nimi, wziąć na swoje barki ten piec co go zimą trzeba pilnować, żeby nie wygasł i to ziarna dla kur rozrzucanie, nauczyć się sera i masła wyrabiania 
i zniosę nawet te kolana wytarte, wycałuję i wyleczę, żeby ta szczęśliwa beztroska co dziecko uczy najwięcej była z Nimi jak najdłużej.

A dzisiaj oglądam te miejskie rozrywki co nam do gustu i talentu pasować będą i balet nawet znalazłam dla tańczących w sukienkach trzylatek. Ognisko musicalowo-teatralne mamy w domu, a porysować i plastelinę pociapać też Jej dam w towarzystwie, nich wie co lubi albo szuka powoli ale ten drewniany dom, stary i zielonym zarośnięty mam wciąż z tyłu głowy.












poniedziałek, 7 lipca 2014

Part 2/ ... o wypoczynku w kadrach zamkniętym.

Mam wrażenie, że dzięki tym wyjazdom tak wiele się nauczyła i odwagi mnóstwo nabrała...
,że żadne książki oglądane, opowiadane i czytane nie nauczyły tak wielu słów i znaczeń jak wakacyjne przemierzanie.

A tu,
czekając na  kolejne w deszczu i słońcu wycieczki wspominam kadrami.



M


















środa, 2 lipca 2014

I co, wypoczęci?

Pierwsze wakacje z dzieckiem to dla każdego rodzica pełna nadziei wyprawa. 
Nadziei, że będzie łatwiej i przyjemniej od codziennych doświadczeń, bo przecież we dwójkę, i klimat inny, i dni pełne wrażeń, nowego co wymęczy na dłuższą drzemkę.
Pierwsze wakacje z Franką nie miały wiele wspólnego z odpoczywaniem. Młoda chodziła wtedy jedynie, za rączki, rządna ciągłego oprowadzania, płakała na odmowę. Kręgosłup przewodnika w pozycji pochyłej przypominał o swoim istnieniu w niedługim czasie. Ten okres rozwojowy jest przeze mnie najsmutniej wspominany i żaden urlop, wypoczynek, czy wycieczka nie były w stanie tego zmienić. 

Matka narzeka, że ojciec wypoczywa, a ona opaliła jedynie ramiona, bo biega po plaży za wcinającym piasek młodym.
Ojciec narzeka, że po ciężkiej harówce należy mu się sielanka plażowa z zimną goryczką w tle, a młode ciągle coś chce, natomiast matka... jak to matka: "zajmij się", "pieluchę zmień", "piwa tyle nie pij".

Kolejne wakacje nie są zatem okupione nadziejami, a czystym realizmem.
Nie organizujemy już dni plażowych, wieczorów, zwiedzania, i co najgorsze odpoczynku. Wszystko to pełen spontan uzależniony od stanu gotowości naszych Najmniejszych.

Kaszubska pogoda nie dopisała tak ażeby to nurkować, dała tylko zamoczyć stopy. 
Tata Włóczykij, najmłodsza Turystka idealna, śpi podczas maszerowania, a Starsza? Chodzi już sama od niemal roku i przekupna na każde zwierzątek oglądanie.
Matka zobaczyła zatem połacie Ziemi Kaszubskiej, co ucieszyło ją bardziej niż kiedykolwiek, bo trasa spontanicznie planowana dla uśmiechu Dziecka.

A odpowiadając na pytanie...
I co, wypoczęci?
Nie, pięknie oderwani od codzienności.


A w domu czeka pamiątka z wakacji, cudowny, darmowy kadr z fotoradaru.




















cdn...