poniedziałek, 10 listopada 2014

"... więc główkę złóż, oczęta zmruż, opowiem Ci bajeczkę."

Jest coś magicznego w kołysankach dla dzieci.
Coś tak magicznego, że pomaga nam przetrwać wieczory z ząbkowaniem.
I to niebo z fartuszkiem pełnym gwiazd uśmierza ból razem z bujaniem w matki ramionach.
Albo głos Seweryna Krajewskiego śpiewającego dla okruszka tak pięknie jak tylko kochający ojciec potrafi.
Opowieść o tym jak był sobie król, był sobie paź i była też królewna nucę zdecydowanie najczęściej. Pomyśleć, że całe dzieciństwo bałam się tej melodii i nostalgicznego tekstu, aż zrozumiałam... na starość, dzięki Grochowskiej w Południe-Północ, gdzie jako upadła dziewczyna śpiewa ją umierającemu chłopakowi.
I celebrujemy te babcine kołysanki, odkurzając wszystkie przedszkolne zwrotki.
Nie ważne, czy ładnie, czy bardziej mrucząc byleby powieki opadły do spokojnego dobranoc.








niedziela, 12 października 2014

A Ty, kim będziesz w przyszłości?

I przychodzą niedzielne wieczory, kiedy zostaję z nimi sama. 
Niedzielne wieczory... żadna z nas, słomianych ich nie lubi.
Wszystkie plany weekendowe wydają się być niespełnione, dni za krótkie, a noce... nocom dam tu spokój.
Jeśli doczekam aż usną i nie zasnę z nimi po raz kolejny usłyszę Marcelinę z Roguckim.
Roguckim Piotrem, przy którym większość czuje niesprawiedliwość. 
Nikt mu nie skąpił, nikt sprawiedliwie mu nie podzielił. 
A ten talent i ciężka praca potrafią sprawić mi najwyższą przyjemność.
Mam nadzieję, że kiedyś dołączy do niej duma... 
Duma matczyna.

Poczekam na nią sobie, w ciszy i cierpliwie ładnych parę lat.


















wtorek, 30 września 2014

MAMA TIME, czyli wrzesień matek we Wrocławiu.

Ile trzeba mieć chęci i samozaparcia, żeby z piątku na sobotę wstać o 3 rano;
zapakować 4-miesięczne i 2-letnie dziecko do auta;
posadzić obok Tatę do opieki i towarzystwa i przemierzyć te ponad 300 km.
No ile?
Powiem w tajemnicy, że niewiele.
To tylko wizja spotkania ich wszystkich na żywo w mieście, które długo by odkrywać i o którym wiele można opowiadać. 
To wszystko wywoływało moją radość od chwili ogłoszenia listy uczestnictwa.

I doczekałam się...
Ilość energii którą mam po jednym dniu z Nimi, ogrom inspiracji, pomysłów i nowych znajomości.

Do dzisiaj uśmiecham się na myśl o MAMA TIME i mam nadzieję, że nie po raz ostatni.
Wracam do szarej koperty z własnym imieniem gdzie każda z Mam zostawiła mi odręcznie pisanych słów kilka.
A biała kartka papieru zamieszkała już z aparatem w razie gdybym musiała posiłkować się jego lampą (tu wiedza po warsztatach).

Specjalne podziękowania za wspólny czas i pracę kieruję w stronę Dziewczyn, Organizatorek:
Aneta










Dziękuję również tym, którzy przyczynili się do szczęścia malującego się na twarzy mojej i dziecka mego,
Sponsorom:


A wszystkich pomieszkujących lub przebywających czasowo we Wrocławiu z dzieckiem w wózku, na rękach, czy przy piersi zapraszam do Pięknej Heleny.


wtorek, 9 września 2014

Niemowlęcy must have...

Pięknem chętnie otacza się każda kobieta, mama. Tym co cieszy oko chcemy otoczyć również nasze dzieci.
Pomińmy dziś łóżeczka, laktatory, przewijaki. Skupmy się na detalach, czyli rzeczach, które cieszą najbardziej w każdej dziecięcej wyprawce.



















mokasyny zielone - marta made it
gryzak indiański, piórka - patuhall
kostka edukacyjna i misiowy gryzak - hally hm
butelki - suavinex
buciki bawełniane- patuhall
body śpiworkowe - sh
kwiatkowe, motylkowe, kratkowe majteczki na pieluchę - sieciówki (polecam m&s)
śpiwór "kot na dachu" - vertbaudet
kosz na pieluchy, zabawki (wedle uznania) - hally hm
sówka gryzak, kołderka miętowa w gwiazdki - patuhall
drewniana smycz na smoczek z dzwoneczkiem - heimess
otulacz w misie - tk maxx, plum

środa, 3 września 2014

Właśnie wstaje nowy dzień " "

Jest sobota, 22.46, właśnie uśpiłam Aniele, Franka zasnęła pół godziny wcześniej. 
Zza okna dochodzą odgłosy imprez i spieszących na nie ludzi. 
Taty nie ma.
Nakładam sobie kolejną porcję lodów pistacjowych i planuje jutrzejszy dzień...
Wzdycham na myśl o poranku, długich godzinach bycia matką i liście pełnej obowiązków, jednocześnie nie mogąc się tego doczekać.



Podnoszę z łóżka zaspaną głowę z nadzieją, że zaśnie, że jeszcze da mi chwilę na zamknięcie oczu. Pochylam się nad łóżeczkiem, kiedy zawiesza swój wzrok na mnie, pozbywa się smoczka i obdarza najpiękniejszym, najszczerszym, szerokim uśmiechem, wszystkimi kończynami machając z radością. 
To najpiękniejsze "dzień dobry Mamo" jakie codziennie ofiaruje mi moja Córka.
Kiedy za jakiś czas budzi się Frania, zaraz po otwarciu oczu uśmiecha się powoli rzucając 'teść' ...

Przytulam i zaczynam kolejny dzień.